• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 11 12 13 14 15 16 Dalej »
[wiosna 1970, Egipt] Duchy pustyni

[wiosna 1970, Egipt] Duchy pustyni
Pan Egzorcysta
here lies the abyss,
the well of all souls

wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
kapłan kowenu | egzorcysta ministerstwa magii
ciemnobrązowe oczy; rozszczep tęczówki prawego oka (źrenica w kształcie dziurki od klucza); czarne włosy; przeciętny wzrost 173 cm; zimne dłonie; często ubrany cieplej niż sugeruje pogoda; okulary do czytania; srebrny łańcuszek z sygnetem na szyi (w oczku znajduje się zasuszony kwiat z rodzinnego ogrodu); niespieszny chód; cichy, nieco niewyraźny głos

Sebastian Macmillan
#6
14.03.2023, 02:57  ✶  

— Co? — odpowiedział machinalnie, tak samo skonfundowany, a może nawet bardziej, niż Cathal. — Jak mówiłem to tylko jedna z teorii. Wybacz, po prostu to mi wpadło do głowy jako pierwsze, gdybym miał szukać jakiegoś haczyka w tej sytuacji. — Machnął niezobowiązująco dłonią, wsłuchując się w dalszą część jego wypowiedzi. Pokiwał zgodnie głową. — W każdym razie, jesteście na dobrym tropie. Przedmioty, czy nawet budynki bliskie duchom, to dobry motywator. Zgaduję, że mumia w tych rejonach pełni w ich świadomości tę samą rolę co grób czy trumna. Nie przepadają, gdy się przy nich grzebie lub próbuje zniszczyć.

Nie musiał wiedzieć, czy Shafiq podczas którejś ze swoich podróży był zmuszony przejść od słów do czynów. Biorąc pod uwagę, że jego nazwisko cechowały mocne powiązania ze środowiskami naukowymi i badawczymi, to podejrzewał, że jeśli tak było, to raczej nie przyszło mu to łatwo. Na moment w oczach Sebastiana zabłysły iskierki autentycznej grozy. Chociaż jako archeolog Cathal obcował z historią na nieco innym poziomie niż Macmillan, tak nawet jego oblewał pot na myśl, że mógłby stracić cenne księgi lub dawne manuskrypty czarodziejów w pożarze. Dzięki niech będą Matce, że na rynku zaklęć zabezpieczających często pojawiały się małe przełomy, które były nad wyraz przydatne przy ochronie zbiorów, czy archiwów.

— Dobrze wiedzieć — przyznał po chwili ciszy. — To znaczy, że Fadil jest kompletnie przypadkową ofiarą. O ile nie mamy do czynienia z jakimś absurdalnym zbiegiem okoliczności pokroju „Fadil jest potomkiem upiora”, to byt nie miał z nim personalnych powiązań w chwili opętania. — Skrzywił się lekko na samą myśl, że mogliby znaleźć się w sytuacji zbliżonej do treści jakiejś współczesnej powieści. — Nie uzyskał przyzwolenia na wejście w ciało, nie przyzwyczaił go do swojej obecności w okolicy. Po prostu wdarł się do jego umysłu przy pierwszej okazji, jaka się nadarzyła. Prawdziwy Fadil pewnie wciąż walczy o kontrolę. Biedak.

Zmarszczył lekko czoło, przysłuchując się kolejnym wyjaśnieniom, które padały z ust Cathala. Nawet się lekko zaczerwienił, co miał nadzieję, zostanie zrzucone na karb egzotycznej pogody. Może niezbyt dobrze wytłumaczył, co dokładnie miał na myśli? A może sam niepoprawnie odebrał słowa przyjaciela? Cóż, w takim razie spróbuje raz jeszcze, aby przedstawić swoją perspektywę na całą tę sprawę, a także swoje plany odnośnie samej operacji egzorcystycznej.

— Owszem, Fadil to charłak — potwierdził Sebastian, gdyż z tym w żadnym stopniu nie miał zamiaru się kłócić.— Ale to co w nim siedzi za życia nie było charłakiem. To o tym czymś mówię. Podejrzewacie, że to kapłan, a więc śmiało możemy założyć czarodzieja. Półkrwi, czy czystej krwi, nie ma znaczenia. W sumie nawet status krwi, w mojej opinii, nie jest szczególnie ważny. Ten byt, którego mamy się pozbyć, nie jest już człowiekiem. A to się wiąże z tym, że zmienił swoją... swoją... — zamyślił się na dłuższą chwilę, starając się odpowiednio ubrać swoje myśli w słowa — kategorię w naszym świecie, powiedzmy. Idąc ministerialnym nazewnictwem, jest aktualnie post-istotą. Ma nowe możliwości, ale obowiązują go też inne zasady. Nawet jeśli nie rozpoznaje samych symboli, to musi się liczyć z tym, co stoi za nimi. — Zaczął wyliczać na palcach. — Magia, wiara, rytuały. Nie może tego tak po prostu zignorować i egzystować wbrew wszystkiemu. Podporządkuje się, po dobroci albo przy użyciu siły.

Nie wiedział jak lepiej wyjaśnić swoje pojmowanie tego, co zamierzał zrobić z niechcianym gościem w ciele Fadila. Być może różnica w poglądach wynikała z tego, że Sebastian w dużej mierze wychował się w wewnętrznych strukturach kowenu, wiara w bogów sabatu towarzyszyła mu, odkąd był małym dzieckiem i chociaż pełnoetatową pracę dla kowenu Whitecroft zostawił za sobą, tak wierzeń nigdy nie nie wyzbył. Nasiąkł nimi i starał się odwoływać do Matki podczas odprawionych egzorcyzmów. Wewnętrznie wierzył, że jeśli jego przekonania są odpowiednio mocne, to ułatwia to cały proces. Oby tym razem też tak było. Pokiwał głową, przyjmując do wiadomości diagnozę uzdrowicielki. Z tą informacją również nie zamierzał się sprzeczać. W gruncie rzeczy brakowało im tylko opinii magipsychologa lub psychiatry, aby wykluczyć ewentualne problemy na podłożu psychicznym. Musieli jednak pracować na tym, co mieli do swojej dyspozycji.

— Obosieczny miecz — skomentował pod nosem, z każdą kolejną chwilą coraz bardziej współczując Fadilowi sytuacji, w której się znalazł i to na dodatek nie ze swojej winy.

Odizolowanie mężczyzny od reszty obozu było przykrą koniecznością, toteż nie dziwił się, że grupa Cathala podjęła taką decyzję. Podobnie było z utrzymaniem go w stanie swoistego zawieszenia. Chociaż zły duch zapewne toczył niemałą walkę o dominację nad umysłem Fadila, tak ograniczenie przestrzeni, na której mógł się poruszać w ciele, było świetnym rozwiązaniem. Wprawdzie dalej mógł eksperymentować z możliwościami nowego ciała, jednak nie mógł rozwinąć przysłowiowych skrzydeł w momencie, gdy krąg runiczny wyznaczył granice jego lokum. Co więcej, samo ciało musiało być z lekka osłabione, znosząc wewnętrzną walkę oryginalnego gospodarza z nieproszonym gościem. Pytanie, na czyją szkodę działa głód, pomyślał ponuro Sebastian.

Gdyby organizm był w pełni sił, duch mógłby lepiej je wykorzystać, gdyż warunki byłyby korzystniejsze. Teraz ta przewaga została mu odebrana. Z drugiej strony nie dało się wykluczyć, że osłabione brakiem energii czy substancji odżywczych ciało, wpływało na jestestwo charłaka, który walczył o swoje. Do tego dochodziła jeszcze kwestia samego potencjału magicznego, który, chociaż mocno nadszarpnięty przez nierozwinięcie czarodziejskich umiejętności, mógł po części działać na korzyść Fadila. Te kilka kropli krwi czarodziejów w jego żyłach mogło stanowić ostatnią linię obrony przed ostatecznym oddaniem kontroli obcemu duchowi.

— Masz jakiś konkretny pojemnik, w jakim życzysz sobie go zamknąć? — spytał, analizując wyniki kolejnych zaklęć. Dla Cathala mogły to być głównie wielobarwne światełka, które przenikały krąg runiczny i wracały do Sebastiana, bucząc niejasno, jednak on sam dostawał konkretne informacje. Cóż, stan Fadila był stabilny, więc lepiej było działać, póki nie ulegnie nagłej zmianie. — Może być szkatułka, kuferek, naszyjnik, w którym da się coś zamknąć, nawet pierścień, o ile oczko można uchylić lub etui na okulary.

Wyciągnął z kieszeni mały notatnik, wertując go, nie zwracając przez dłuższy czas uwagi na swojego pacjenta. Hmm, może to? Nie, lepiej tego nie stosować na egzotycznych bytach. O a może... Ach, nie. To wymaga odprawienia codziennych rytuałów z dwutygodniowym wyprzedzeniem. Ciężkie przypadki, komentował w myślach, starając się znaleźć jak najlepszy tekst modlitwy czy też inkantacji, dostosowanej do tych niecodziennych okoliczności.

— Jeśli nic nie masz, to mam coś takiego — Sięgnął po omacku do tylnej kieszeni, wyciągając drobne plastikowe pudełko przypominające rozmiarem tekturowe pudełko po talii kart. — Aczkolwiek klient nasz pan i tak dalej, więc mogę się dostosować.

Wolał załatwić wszystko po bożemu i o niczym nie zapomnieć. Jeszcze tego brakowało, żeby w roztargnieniu wypędził z tego mężczyzny zjawę, tylko po to, żeby nie mieć gdzie jej przechować i wypuścić w świat lub gorzej – wpuścić do swojego ciała lub Cathala. Tak, na to chyba żaden z nich nie był gotów.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cathal Shafiq (2812), Sebastian Macmillan (3868)




Wiadomości w tym wątku
[wiosna 1970, Egipt] Duchy pustyni - przez Cathal Shafiq - 06.03.2023, 21:46
RE: [wiosna 1970, Egipt] Duchy pustyni - przez Sebastian Macmillan - 07.03.2023, 04:03
RE: [wiosna 1970, Egipt] Duchy pustyni - przez Cathal Shafiq - 07.03.2023, 12:50
RE: [wiosna 1970, Egipt] Duchy pustyni - przez Sebastian Macmillan - 09.03.2023, 02:17
RE: [wiosna 1970, Egipt] Duchy pustyni - przez Cathal Shafiq - 09.03.2023, 11:56
RE: [wiosna 1970, Egipt] Duchy pustyni - przez Sebastian Macmillan - 14.03.2023, 02:57
RE: [wiosna 1970, Egipt] Duchy pustyni - przez Cathal Shafiq - 14.03.2023, 11:00
RE: [wiosna 1970, Egipt] Duchy pustyni - przez Sebastian Macmillan - 21.03.2023, 02:38
RE: [wiosna 1970, Egipt] Duchy pustyni - przez Cathal Shafiq - 21.03.2023, 17:44
RE: [wiosna 1970, Egipt] Duchy pustyni - przez Sebastian Macmillan - 25.03.2023, 23:49
RE: [wiosna 1970, Egipt] Duchy pustyni - przez Cathal Shafiq - 26.03.2023, 00:07

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa