• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
[22.09.72 | Mabon] Jedzcie i pijcie z tego wszyscy | Bertie&Millie&Alastor&Aaron

[22.09.72 | Mabon] Jedzcie i pijcie z tego wszyscy | Bertie&Millie&Alastor&Aaron
Karma police
"Bijące serce Zakonu" – cytat by Woody Tarpaulin (czyli twój stary najebany gada z kolegą o tym, jak był zomowcem i pałował księży na ulicach)
wiek
52
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Auror na pełen etat, majster na pół
Myślisz sobie, "ale skurwysyn", i masz w sumie rację. Szczupły, zawsze schludnie ubrany mężczyzna w średnim wieku o jasnobrązowych włosach. Niby chudy, ale jednak byk. Jak na kogoś raczej średniego wzrostu (mierzy dokładnie 1,78 m), podejrzanie mocno lubi patrzeć z góry na przestępców, których przetrzymuje w swojej sali przesłuchań. Wygląda na starszego, aniżeli jest w rzeczywistości: na jego twarzy zaczynają już rysować się zmarszczki, a pod zmęczonymi, ciemnozielonymi oczyma, widać cienie od niewyspania. Nie jest kimś, kto przesadnie dba o swój wygląd, a jednak, przepisowy mundur aurora zawsze ma idealnie wyprasowany, kołnierzyk koszuli stoi sztywno, a buty – wydają się być świeżo pastowane. Wyważenie Aarona wynika z wtłoczonego przez lata służby aurorskiego rygoru, zaś wojskowa elegancja – z przekonania o potrzebie zachowywania wewnętrznej dyscypliny bez względu na okoliczności. Przynajmniej w godzinach pracy jest elegancki, bo po cywilnemu ubiera zwykle stare łachy robocze, w których jest mu najwygodniej. Widać po nim, że pracuje manualnie, ręce ma bowiem szorstkie, z widocznymi odciskami. Jego ruchy cechuje precyzja i pewność siebie. Na co dzień pachnie wodą po goleniu (od lat tą samą), roztaczając wokół siebie mdłą woń najtańszej kawy z ministerialnego automatu, zmieszaną z dymem papierosowym. Na prawej ręce ma dwa tatuaże, które zwykle chowa jednak pod zaklęciami maskującymi.

Aaron Andrew Moody
#8
11 godzin(y) temu ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10 godzin(y) temu przez Aaron Andrew Moody.)  
– Wygląda na porządną robotę. – Aaron skinął głową z uznaniem. W Dolinie musiało mieszkać wielu zręcznych rzemieślników, skoro nie tylko wyrabiali się z naprawami, jakich wymagały po Spalonej Nocy domy mieszkańców wioski, ale i podejmowali dodatkowe zlecenia. Dobrze, że Bertie miał sąsiadów, na których można było liczyć, zwłaszcza, że w trakcie pożarów zaklątwiło mu podobno dom. Przynajmniej całkiem nie spłonął, jak dotychczasowe lokum Alastora. Aaron gadał już ze znajomym stolarzem, żeby wyszykował mu jakieś porządniejsze meble do nowego mieszkania, bo jak znał swojego syna, prędzej zacznie żyć jak wilkołak w barłogu niż zajmie się jego wyporządzeniem. Powiedzieć, że dręczyło to starego, byłoby dużym niedopowiedzeniem. Wychował się w nieco innych czasach, wtedy, gdy widmo globalnej wojny czarodziejów nieustannie wisiało nad głową. Jego młodość wypadła w okresie między dwoma największymi konfliktami zbrojnymi świata mugolskiego. Może dlatego Aaron zawsze próbował wyciągnąć z życia tyle, ile się dało. Był człowiekiem zapobiegliwym, przepełnionym potrzebą działania. Ukształtowanym przez strach, że świat może się rozpaść szybciej, niż zdąży się go poskładać. Może dlatego Aaron nie potrafił zrozumieć obojętności wobec rzeczy pozostawionych w nieładzie. Nie chodziło ani o wygodę ani o wygląd, ale o coś głębszego. O przekonanie, że człowiek, który przestaje dbać o to, w jakim otoczeniu żyje, stopniowo zaczyna tracić zdolność dbania o cokolwiek. Włącznie z tym, co najważniejsze.

Aaron bywał popędliwy, często brakowało mu cierpliwości. Budował więc rzeczy, które miały trwać dłużej niż jego własna cierpliwość. Wiedział, jak położyć deskę, żeby nie skrzypiała pod ciężarem kroków, jak spasować drewno, by nie puściło, gdy poczuje wilgoć. Wierzył, że gdy zbuduje się dla siebie wystarczająco trwały fundament, zdoła się przetrwać bombardowanie. Czy tego brakowało jego synowi? Fundamentu? Przecież nie był to pierwszy raz, gdy ogień spadał na nich z nieba. Nie ostatni. Przynajmniej Millie wyglądała nawet znośnie, na policzkach miała nieco więcej koloru niż zwykle, co Aaron odnotował z niejaką ulgą, chociaż na widok stojącego przy jej talerzu kielicha z winem, zwątpił, czy rzeczywiście powinien zawdzięczać tę nagłą zmianę poprawie zdrowia córki. Pewnie nie, zwłaszcza, że pociągnęła z niego nader hojnie. To też miała po nim. Chociaż jak na rasowego hipokrytę przystało, Aaron pił przy świątecznym stole tylko herbatę.

– Aha. – Na pytanie syna odpowiedział krótkim skinięciem głowy. – Wykreśliłem cię akurat z grafiku, żebyś mógł sobie poświętować. Umówiłem się z Crickerlym, że potem do mnie dołączy. Uważam, że powinieneś wybrać się w końcu do magomedyka. To dobry moment, żeby przygotować się psychicznie do tego gówna – stwierdził, nie precyzując, co konkretnie ma na myśli. Równie dobrze mógł mówić o okresowych testach psychologicznych i sprawnościowych, jakie musieli przechodzić aurorzy. Zerknął jednak spod oka na syna, nieco dłużej zatrzymując na nim czujne spojrzenie zielonych oczu. Wyrażał się w sposób dostatecznie wymijający, żeby nie musieć poruszać drażliwego tematu w sposób, który Alastora zwyczajnie by zawstydził. Dostatecznie autorytarny, żeby jasno dać mu do zrozumienia to, co reszta zgromadzonych przy stole bała się powiedzieć na głos, chociaż być może dostrzegła oznaki tego wcześniej, niż zrobił to stary Moody. Ale taka już była hierarchia rzeczywistości tej rodziny. Dla nich Alastor był fundamentem, dla Aarona był natomiast synem.

– To kiedy planujesz wielkie otwarcie? – pociągnął jak gdyby nigdy nic temat restauracji Bertiego, biorąc kolejny kęs placka. Jeżeli już takowe było już ogłaszane, zwyczajnie to przegapił.


– You're too difficult.
– The situation is difficult, not me.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Aaron Andrew Moody (1150), Alastor Moody (641), Bertie Bott (795), Millie Moody (349), Pan Losu (82)




Wiadomości w tym wątku
[22.09.72 | Mabon] Jedzcie i pijcie z tego wszyscy | Bertie&Millie&Alastor&Aaron - przez Bertie Bott - 23.01.2026, 06:23
RE: [22.09.72 | Mabon] Jedzcie i pijcie z tego wszyscy | Bertie&Millie&Alastor&Aaron - przez Aaron Andrew Moody - 23.01.2026, 10:41
RE: [22.09.72 | Mabon] Jedzcie i pijcie z tego wszyscy | Bertie&Millie&Alastor&Aaron - przez Millie Moody - 06.02.2026, 18:54
RE: [22.09.72 | Mabon] Jedzcie i pijcie z tego wszyscy | Bertie&Millie&Alastor&Aaron - przez Alastor Moody - 21.02.2026, 16:02
RE: [22.09.72 | Mabon] Jedzcie i pijcie z tego wszyscy | Bertie&Millie&Alastor&Aaron - przez Bertie Bott - 26.03.2026, 03:19
RE: [22.09.72 | Mabon] Jedzcie i pijcie z tego wszyscy | Bertie&Millie&Alastor&Aaron - przez Pan Losu - 26.03.2026, 03:19
RE: [22.09.72 | Mabon] Jedzcie i pijcie z tego wszyscy | Bertie&Millie&Alastor&Aaron - przez Aaron Andrew Moody - 11 godzin(y) temu

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa