Ciężko ukryć, że Dorinda o wiele bardziej niż Primrose polubiła jej starszą siostrę, ale nie jest też tak, że babunia pała do niej jawną niechęcią, po prostu... Zmęczona już była życiem, a rodzice Prim w te zasuszone dłonie wcisnęli nieopierzonego podlotka i kazali wychować na godną swojego nazwiska uzdrowicielkę. Udało jej się to - Primrose uzyskała magisterium i dobrą posadę w Lecznicy, ale ile się przy tym nasłuchała to jej. Twarda ręka i serce z kamienia to nie są cechy, które sprzyjają budowaniu relacji z taką panikarą jak młodziutka Lestrange, ale ostatecznie się nie nienawidzą. Primrose mogła przy niej dorosnąć, Dorinda mogła spojrzeć na młodsze pokolenie. Nie pogryzły się. Nie wydrapały sobie oczu. Nawet wysyłają sobie kartki na święta i w ogóle, jedzą obiady przy tym samym stole! Ale gdyby ktoś zapytał, czy Prim chce wrócić na stanowisko w Mungu, zaniosłaby się atakiem spazmatycznego kaszlu... Bo wiecie... Tam trzeba naprawdę pracować, a Dorinda zawsze patrzy ci na ręce, nie daje się opierdzielać, nazywa leniem, bije po łapach... Pewne sympatie należy pielęgnować daleko od siebie.
Relacja przyjęta 22.04.26 (Dearg Dur)