14.03.2023, 11:00 ✶
- Zwłaszcza, że jeśli zachował choć trochę dawnej osobowości, zgodnie z jego wierzeniami ciało jest bardzo ważne. W końcu nie bez powodów wyciągali im mózgi przez nos – powiedział Cathal. – I mam wielką nadzieję, że nie uzyskał zgody na wejście do ciała i że Fadil nie jest jego praprapraprapraprapraprapraprapra…i tak dalej… wnukiem – wyrecytował, bo przecież to nie tak, że Shafiq mógł mieć co do tego pewność. Owszem, miewał kontakt z duchami. Pierwsze poznał jeszcze na wschodzie Europy, potem kolejne w Hogwarcie, później regularnie zdarzały się nawiedzone miejsca, a i co jakiś czas ekipa sama wywoływała jakiś byt, co nie zawsze kończyło się bez problemów.
Nie oznaczało to jednak, że stał się od nich specjalistą. Dla niego duchy były interesujące głównie wtedy, jeśli umarły bardzo dawno temu i mogły opowiedzieć mu jakąś ciekawą historię.
- Uwierzę ci na słowo – podsumował więc Shafiq lakonicznie, kiedy Cathal wyjaśnił, że duch musi zareagować na obiekt sakralny. Jeżeli szło o niego, chciał po prostu odzyskać swojego specjalistę, obojętnie jaką drogą. Opętanie komplikowało pracę na wykopaliskach. Nie wspominając już o tym, że pewnie niejedna osoba określiłaby Cala jako drania, i może nawet mieliby z tym rację, ale mimo wszystko: dbał o swoich współpracowników, zwłaszcza od momentu, w którym przyszło mu zarządzać wyprawą. Nie był może najlepszym szefem pod słońcem, ale nie mógł po prostu pozwolić w pewnym sensie ubić członka ekipy.
Nie mógł być pewny, czy zamknięcie tutaj Fadila i jego powiązanie jest najlepszym, co dało się zrobić. Zrobił to jednak, bo sensowniejsze opcje nie przyszły mu do głowy. Nie miał chęci pozwolić, aby walnięty kapłan biegał po współczesnym Egipcie. Fadil był może bardzo mało utalentowany magicznie, ale jednak te parę podstawowych zaklęć znał i już tym mógłby narobić zamieszania – gdy duch w pełni odkryje, jak ich używać. A gdyby wpadł na przykład z nożem na bazar? Tutejsze Ministerstwo Magii może nie działało tak, jak angielskie, ale Cathal był prawie pewny, że prędzej czy później znaleźliby do niego drogę.
- Mamy tu na wszelki wypadek szkatułę, ale jest mi absolutnie obojętne, w czym go zamkniesz – stwierdził Cathal. Podszedł do części jaskini przerobionej na pracownię, aby zaprezentował prostą szkatułę. Zakładał jednak, że Macmillam pewnie lepiej wie, w czym bezpiecznie uwięzić ducha, by się nie uwolnił, a potem został przetransportowany na drugą stronę istnienia bez żadnych, dodatkowych przygód. – Podejrzewam, że twoje jest łatwiejsze w transporcie. Czyń honory.
Zdecydowanie, nie chciał żadnych wypadków. Nie życzył sobie być opętany. Miał wystarczająco dużo problemów z jednym lokatorem w swojej głowie.
Nie oznaczało to jednak, że stał się od nich specjalistą. Dla niego duchy były interesujące głównie wtedy, jeśli umarły bardzo dawno temu i mogły opowiedzieć mu jakąś ciekawą historię.
- Uwierzę ci na słowo – podsumował więc Shafiq lakonicznie, kiedy Cathal wyjaśnił, że duch musi zareagować na obiekt sakralny. Jeżeli szło o niego, chciał po prostu odzyskać swojego specjalistę, obojętnie jaką drogą. Opętanie komplikowało pracę na wykopaliskach. Nie wspominając już o tym, że pewnie niejedna osoba określiłaby Cala jako drania, i może nawet mieliby z tym rację, ale mimo wszystko: dbał o swoich współpracowników, zwłaszcza od momentu, w którym przyszło mu zarządzać wyprawą. Nie był może najlepszym szefem pod słońcem, ale nie mógł po prostu pozwolić w pewnym sensie ubić członka ekipy.
Nie mógł być pewny, czy zamknięcie tutaj Fadila i jego powiązanie jest najlepszym, co dało się zrobić. Zrobił to jednak, bo sensowniejsze opcje nie przyszły mu do głowy. Nie miał chęci pozwolić, aby walnięty kapłan biegał po współczesnym Egipcie. Fadil był może bardzo mało utalentowany magicznie, ale jednak te parę podstawowych zaklęć znał i już tym mógłby narobić zamieszania – gdy duch w pełni odkryje, jak ich używać. A gdyby wpadł na przykład z nożem na bazar? Tutejsze Ministerstwo Magii może nie działało tak, jak angielskie, ale Cathal był prawie pewny, że prędzej czy później znaleźliby do niego drogę.
- Mamy tu na wszelki wypadek szkatułę, ale jest mi absolutnie obojętne, w czym go zamkniesz – stwierdził Cathal. Podszedł do części jaskini przerobionej na pracownię, aby zaprezentował prostą szkatułę. Zakładał jednak, że Macmillam pewnie lepiej wie, w czym bezpiecznie uwięzić ducha, by się nie uwolnił, a potem został przetransportowany na drugą stronę istnienia bez żadnych, dodatkowych przygód. – Podejrzewam, że twoje jest łatwiejsze w transporcie. Czyń honory.
Zdecydowanie, nie chciał żadnych wypadków. Nie życzył sobie być opętany. Miał wystarczająco dużo problemów z jednym lokatorem w swojej głowie.