14.03.2023, 12:16 ✶
Na większości sabatów nie odmawiała herbaty z prądem, przeznaczonej wyłącznie dla dorosłych czarodziejów. W końcu... była to ich nieodłączna część, prawda? Tym razem jednak, mając z tyłu głowy to, że przede wszystkim musi zachować trzeźwość umysłu, zdecydowała się na bezalkoholowy napój. Nie potrzebowała wspomagaczy dobrego humoru, wygrana w gargulki i towarzystwo Carrowa były absolutnie wystarczające.
Komplement od Gio przyjęła z lekkim skłonem i uśmiechem. Oczywiście, kompletnie nie umiała w przyjmowanie pochwał, jednak nie zdążyła odpowiedzieć, gdyż dotarły do niej słowa towarzyszki Urquarta. Uniosła brew, powoli uświadamiając sobie wydźwięk wypowiedzi jasnowłosej.
- Cieszę się waszym szczęściem.- odpowiedziała, spoglądając to na Gio, to na Ger. Nie mogła wiedzieć, że kobieta jest pod wpływem amortencji, przez co jej myślenie jest odrobinę zaburzone. - Bawcie się dobrze, udanego Beltane!- dodała jeszcze, w taktyczny sposób zamierzając się wycofać. Zdecydowanie, nie widziała jej się potyczka z zazdrosną, dobrze zbudowaną towarzyszką Giovanniego - na Merlina, przecież Yaxley zabiłaby ją jednym, celnym uderzeniem.
- Najważniejsze, to dbać o siebie nawzajem, prawda?- mrugnęła do Sary, nim zdecydowali się na wysłuchanie historii duchów.
Według opowieści, gdzieś daleko stąd znajdował się skarb, którego nie udało im się posiąść. Historia zmyślona czy też nie, kompletnie nie miało to dla niej znaczenia - znakomity humor pozwolił jej na poniesienie wodzów fantazji.
- Przeklęte wody brzmi jak zabezpieczenie skarbu przed niepożądanymi osobami, które są na tyle odważne, by podjąć próbę zdobycia go. Ale do tego nie wystarczy sama odwaga, a pomysłowość i plan...- nawijała w typowym dla siebie stylu. - To wydaje się być sensowne i zrozumiałe. Być może ich statek nie był odpowiednio przygotowany do takiej podróży? No wiesz, nie każdy posiada wiedzę z zakresu translokacji oraz imponującą zdolność do stworzenia mechanizmów, które być może potrafiłyby sprawić, żeby łódź nie była tak podatna na klątwy z zewnątrz. - posłała mu porozumiewawcze spojrzenie. Musiał wiedzieć, że mówi o właśnie o nim. - Nie chcę Cię podpuszczać... - dodała, w razie gdyby jednak nie wiedział.
- Ponadto, taką wyprawę warto jest zabrać kogoś, kto zadba o uzdrowienie umysłu, tak na wszelki wypadek. I zaklęcia rozpraszające. Nieskromnie zaproponuję siebie.- przyłożyła dłoń do klatki piersiowej. Z jej twarzy nie schodził uśmiech - zdawała się bardzo dobrze bawić. Kiedy tak spacerowali przed siebie, jej wzrok zatrzymał się na loterii. Bez większego namysłu złapała Carrowa pod ramię i ruszyła w tamtą stronę, nim ten zdążył się odezwać.
- Szczęście nas dziś nie opuszcza, to może i przy loterii trochę się poszczęści? Przepraszam... - odezwała się do goblina, śmiertelnie poważnym tonem głosu. - Czy w puli przewidziany jest statek?
!goblin
Komplement od Gio przyjęła z lekkim skłonem i uśmiechem. Oczywiście, kompletnie nie umiała w przyjmowanie pochwał, jednak nie zdążyła odpowiedzieć, gdyż dotarły do niej słowa towarzyszki Urquarta. Uniosła brew, powoli uświadamiając sobie wydźwięk wypowiedzi jasnowłosej.
- Cieszę się waszym szczęściem.- odpowiedziała, spoglądając to na Gio, to na Ger. Nie mogła wiedzieć, że kobieta jest pod wpływem amortencji, przez co jej myślenie jest odrobinę zaburzone. - Bawcie się dobrze, udanego Beltane!- dodała jeszcze, w taktyczny sposób zamierzając się wycofać. Zdecydowanie, nie widziała jej się potyczka z zazdrosną, dobrze zbudowaną towarzyszką Giovanniego - na Merlina, przecież Yaxley zabiłaby ją jednym, celnym uderzeniem.
- Najważniejsze, to dbać o siebie nawzajem, prawda?- mrugnęła do Sary, nim zdecydowali się na wysłuchanie historii duchów.
Według opowieści, gdzieś daleko stąd znajdował się skarb, którego nie udało im się posiąść. Historia zmyślona czy też nie, kompletnie nie miało to dla niej znaczenia - znakomity humor pozwolił jej na poniesienie wodzów fantazji.
- Przeklęte wody brzmi jak zabezpieczenie skarbu przed niepożądanymi osobami, które są na tyle odważne, by podjąć próbę zdobycia go. Ale do tego nie wystarczy sama odwaga, a pomysłowość i plan...- nawijała w typowym dla siebie stylu. - To wydaje się być sensowne i zrozumiałe. Być może ich statek nie był odpowiednio przygotowany do takiej podróży? No wiesz, nie każdy posiada wiedzę z zakresu translokacji oraz imponującą zdolność do stworzenia mechanizmów, które być może potrafiłyby sprawić, żeby łódź nie była tak podatna na klątwy z zewnątrz. - posłała mu porozumiewawcze spojrzenie. Musiał wiedzieć, że mówi o właśnie o nim. - Nie chcę Cię podpuszczać... - dodała, w razie gdyby jednak nie wiedział.
- Ponadto, taką wyprawę warto jest zabrać kogoś, kto zadba o uzdrowienie umysłu, tak na wszelki wypadek. I zaklęcia rozpraszające. Nieskromnie zaproponuję siebie.- przyłożyła dłoń do klatki piersiowej. Z jej twarzy nie schodził uśmiech - zdawała się bardzo dobrze bawić. Kiedy tak spacerowali przed siebie, jej wzrok zatrzymał się na loterii. Bez większego namysłu złapała Carrowa pod ramię i ruszyła w tamtą stronę, nim ten zdążył się odezwać.
- Szczęście nas dziś nie opuszcza, to może i przy loterii trochę się poszczęści? Przepraszam... - odezwała się do goblina, śmiertelnie poważnym tonem głosu. - Czy w puli przewidziany jest statek?
!goblin