Nie komentowała ich rozmowy między sobą. Spodziewała się, że rodzeństwo tak ma. Nie znała tego za bardzo, bo sama była jedynaczką, Ada robiła trochę za jej siostrę, jednak ich relacja była nieco inna, przynajmniej z tego, co udało się jej zauważyć. Longbottom wdali się w jakąś konwersację na temat ich rodziny, a nawet kilku pokoleń wstecz. Heath czekała, aż skończą dyskusję, gotowa po prostu zająć się tym, co zleci jej Brenna.
- Na pewno się nie zdarzy. - Powiedziała jeszcze bardzo pewnym głosem do Brenny. Nie wydawało jej się, żeby w ogóle miało to rację bytu. Ich celem była Dolina Godryka, latała tamtędy miliony razy, Erik na pewno też, nie mogło im się nic przytrafić. Wierzyła, że właśnie tak będzie.
- Teleportacja... - Nie był to nigdy pierwszy wybór Wood, na samą myśl o tym sposobie transportu brało ją na wymioty. - Zdecydowanie nie znoszę teleportacji, jako wilk brzmi super ekstra, to musi być ciekawe doświadczenie. - Wood jakoś nigdy nie było po drodze z transmutacją i zdecydowanie zazdrościła Brennie takiej umiejętności.
- Miotła próbowała Was zabić? - Rzekła z niedowierzaniem, zaciekawiło ją to. - Ktoś ją musiał zaczarować, wiecie kto ją stworzył? - Była ciekawa, który wytwórca mógłby zrobić coś takiego. Wiele mioteł pochodziło z ich rodzinnego sklepu, jej ojciec je tworzył, miała nadzieję, że nie została zrobiona przez niego. - Nie dziwię się w sumie, jeśli miotła próbowała Cię zabić, to całkiem uzasadnione.
Przeniosła spojrzenie na Erika, zmierzyła go wzrokiem od stóp do głów. - Faktycznie jesteś trochę duży. - Nie dało się tego nie zauważyć - Mój tata tworzy takie miotły, dla wyjątkowych osób, jakby coś mogę go zagadać, jeśli będziesz potrzebował czegoś specjalnego. - Ojciec będzie zadowolony, jeśli przyprowadzi mu nowych klientów.
Przejęła od Brenny swoją część. Sprawdziła, czy jest to ciężkie - nie było jakoś specjalnie. bez problemu powinna sobie poradzić z transportem. W ogóle nie wchodziła w konwersację ze sprzedawcą, Brennie szło to wyśmienicie, nie miała zamiaru wchodzić jej w drogę. - Papierosy? Fuj. - Skomentowała jeszcze zapytanie Erika, nie mogła się powstrzymać, przecież przez nie kondycja się psuła.
- Poczekam na zewnątrz. - Wyszła z zakupami i czekała na Longbottomów przed sklepem, trochę ją drażniły zapachy roznoszące się w sklepie. Musiała odetchnąć.