Samuel bardzo się pilnował, kiedy spożywał trunki alkoholowe. Widmo tego, że skończy, jak swój ojciec, skutecznie do do tego zniechęciło. Czasem zdarzyło mu się wypić szklankę, jednak nigdy nie przesadzał z alkoholem. Za bardzo się bał, że jest to w jego genach.
Samuel wpatrywał się w Danielle jak zaczarowany. Nie spodziewał się, że zainteresuje ją ta opowieść. Był w szoku. Bardzo pozytywnym szoku. Co to była za niesamowita dziewczyna!
- Tak, przeklęte wody mogą być zapiezpieczeniem, ale myślę, że można to obejść. Trzeba by to było jednak wszystko rozpisać, pomyśleć nad jakimiś ulepszeniami, ale nie mam łodzi, musiałbym kupić łódź. - Pewnie szybko się to nie zdarzy, bo z pieniędzmi było u niego krucho. - Albo sam jakąś zbudować, tylko czy byłbym w stanie. - Musiał poszukać jakiejś literatury z tym związanej, zagłębić się w temat jeszcze bardziej. Wpatrywał się w Danielle, naprawdę sądziła, że jest w stanie to zrobić? Jej słowa, czy one faktycznie zdradzały to, co o nim myśli? Nie miała go jednak za kompletnego niedorajdę? Zrobiło mu się naprawdę miło. - Wiesz, że mi nie trzeba powtarzać dwa razy? - Był skłonny się tym zająć, w końcu poszukiwanie skarbu, kiedy miał jego prawdopodobne współrzędne wydawały się być prostsze do zrealizowania niżeli poszukiwanie El Dorado.
Zatrzymał się na moment, wpatrywał się w nią bardzo intensywnie. - Naprawdę chciałabyś mi towarzyszyć? - Nie mógł w to uwierzyć. Raczej wszyscy mieli w nosie jego pomysły, a ta tutaj stojąca przed nim kobieta, sama zaproponowała, że może się z nim wybrać na taką wyprawę. Niesamowite! - Rozpiszę plan, zacznę pracować nad łodzią, na pewno zabiorę Cię ze sobą Dani. - Mogła zauważyć jego ogromny entuzjazm.
Loteria przykuła uwagę Longbottom. Czekał więc, aż wylosuje swój los. Niestety okazało się, że nie był to statek, jednak zestaw który wylosowała wydawał się być równie interesujący. - Jeździsz konno? - Zapytał, jakby nie miał pojęcia, do czego może jeszcze to służyć. Następnie sam sięgnął po swój los.
!goblin