23.04.2026, 11:00 ✶
Z początku skulił się lekko, gdy w spojrzeniu dziewczyny ujrzał zniecierpliwienie kolejnym klientem w zapewne długi dzień pracy. Henry poczuł potrzebę przeproszenia jej za to, że w ogóle się pojawił. Właściwie po co podchodził do tej budki z rybą? Wiedział, że nawet na zestaw nie będzie go stać. Miał w kieszeni jedynie garść monet. Położył ją więc na ladzie.
— Czy... czy tyle starczy? — zapytał cicho. Jego usta lekko drżały, gdy wypowiadał te słowa, a głos brzmiał ni to chrypliwie, ni jękliwie. Tego dnia mało mówił. Nie wiedział, jakimi słowami mógłby opisać swoją sytuację. Tragedia? Beznadzieja? To wszystko brzmiało jakoś patetycznie i literacko, a więc sztucznie. Do życia pasowałoby coś o wiele bardziej gorzkiego, a nie uwzniaślającego. Nie było chyba takich słów. Cierpienie zawsze miało w sobie coś szlachetnego. A Henry nie czuł się szlachetnie, lecz podle. — Może nie być to zestaw. Wezmę cokolwiek.
Żałosny. To słowo pasowało najlepiej. Czuł się żałośnie i taki właśnie był. Znowu spojrzał na list trzymany w ręku. Jak można było pożegnać się z marzeniami? Jakie sformułowanie byłoby odpowiednie? Co mówić, gdy w stosunkowo krótkim czasie traciło się wszystko? Gdy spadało się ze społecznej drabiny na samo dno?
— Czy... czy tyle starczy? — zapytał cicho. Jego usta lekko drżały, gdy wypowiadał te słowa, a głos brzmiał ni to chrypliwie, ni jękliwie. Tego dnia mało mówił. Nie wiedział, jakimi słowami mógłby opisać swoją sytuację. Tragedia? Beznadzieja? To wszystko brzmiało jakoś patetycznie i literacko, a więc sztucznie. Do życia pasowałoby coś o wiele bardziej gorzkiego, a nie uwzniaślającego. Nie było chyba takich słów. Cierpienie zawsze miało w sobie coś szlachetnego. A Henry nie czuł się szlachetnie, lecz podle. — Może nie być to zestaw. Wezmę cokolwiek.
Żałosny. To słowo pasowało najlepiej. Czuł się żałośnie i taki właśnie był. Znowu spojrzał na list trzymany w ręku. Jak można było pożegnać się z marzeniami? Jakie sformułowanie byłoby odpowiednie? Co mówić, gdy w stosunkowo krótkim czasie traciło się wszystko? Gdy spadało się ze społecznej drabiny na samo dno?
Złoty chłopiec
Przymruż złociste światełka,
Ukryj się pod matki rąbek,
Nim cię zgubi śronu ząbek
Lub chłodnej rosy perełka.
Przymruż złociste światełka,
Ukryj się pod matki rąbek,
Nim cię zgubi śronu ząbek
Lub chłodnej rosy perełka.