23.04.2026, 11:24 ✶
Znieczulica była czymś całkowicie naturalnym dla osób, pracujących w służbie zdrowia. Czy to uzdrowiciele, czy też pracownicy Lecznicy Dusz: wszyscy oni stykali się na przestrzeni lat praktyki z osobami poszkodowanymi przez los. Pech chciał, że w tym miesiącu mieli oni taki natłok negatywnych emocji, że Quirke dziwiła się wszystkim po kolei, że jeszcze nie oszaleli. Ona w swoim mniemaniu już dawno oszalała, w chwili gdy zobaczyła Tristana, przygniecionego zwalistymi kawałkami murów. Gdy zobaczyła, że najpierw się nie rusza, a potem zaczęła wyobrażać sobie najgorsze. Potem doszły do tego trupy, całe ścieżki trupów, niewyobrażalny ból straty i panika. Nie tylko jej, ale i osób postronnych - nie tylko najbliższych, ale i obcych, którzy także nie byli dla niej obojętni.
Gdy rozmyślała o tym, co się stało podczas Spalonej Nocy, strach na powrót zaczął ogarniać jej umysł. Powoli, acz konsekwentnie, zmieniał się w przerażenie, a gdy Primrose wyszła z pokoju, mimowolnie wypluła z siebie słowa, o których nawet nie myślała.
- Kiedy znów przyjdzie dzień sądu, klęknijcie przede mną, albowiem jestem początkiem lepszej drogi.
Olivia uniosła dłoń do ust, zatykając je w formie niekłamanego przerażenia. Wszystko to pękło jak bańka mydlana, to przerażenie i strach, które na krótką chwilę opanowały jej umysł. Wstała, na nieco drżących nogach podeszła do drzwi i zniknęła za nimi. Zamknęła je cicho, by spojrzeć na Primrose. Kojarzyła ją, była niepewna jej nazwiska, lecz... Nie można było oceniać nikogo po nazwisku oraz statusie krwi, prawda? Nikt normalny tego nie robił.
- Dzień dobry - powiedziała cicho, również ignorując fakt, że się kojarzyły. Głównie dlatego, że nigdy nie były ze sobą blisko i badź co bądź Lestrange była dla niej obcą osobą. Usiadła na krześle naprzeciwko biurka. - Polecono mi się skontaktować z kimś, kto... Będzie mógł zajrzeć mi do głowy i wyjaśnić te dziwne słowa, które co jakiś czas wypowiadam.
Zaczęła, biorąc uprzednio głęboki, duży oddech na odwagę.
- Odkąd Londyn zaczął płonąć, ogarnia mnie strach. W losowych momentach. Czasem mam omamy, czasem mówię rzeczy, jakby... "jego" myśli. Nie... Nie chcę go w swojej głowie - ostatnie słowa powiedziała z pełną mocą, zaciskając dłonie na kolanach.
@Primrose Lestrange
Gdy rozmyślała o tym, co się stało podczas Spalonej Nocy, strach na powrót zaczął ogarniać jej umysł. Powoli, acz konsekwentnie, zmieniał się w przerażenie, a gdy Primrose wyszła z pokoju, mimowolnie wypluła z siebie słowa, o których nawet nie myślała.
- Kiedy znów przyjdzie dzień sądu, klęknijcie przede mną, albowiem jestem początkiem lepszej drogi.
Olivia uniosła dłoń do ust, zatykając je w formie niekłamanego przerażenia. Wszystko to pękło jak bańka mydlana, to przerażenie i strach, które na krótką chwilę opanowały jej umysł. Wstała, na nieco drżących nogach podeszła do drzwi i zniknęła za nimi. Zamknęła je cicho, by spojrzeć na Primrose. Kojarzyła ją, była niepewna jej nazwiska, lecz... Nie można było oceniać nikogo po nazwisku oraz statusie krwi, prawda? Nikt normalny tego nie robił.
- Dzień dobry - powiedziała cicho, również ignorując fakt, że się kojarzyły. Głównie dlatego, że nigdy nie były ze sobą blisko i badź co bądź Lestrange była dla niej obcą osobą. Usiadła na krześle naprzeciwko biurka. - Polecono mi się skontaktować z kimś, kto... Będzie mógł zajrzeć mi do głowy i wyjaśnić te dziwne słowa, które co jakiś czas wypowiadam.
Zaczęła, biorąc uprzednio głęboki, duży oddech na odwagę.
- Odkąd Londyn zaczął płonąć, ogarnia mnie strach. W losowych momentach. Czasem mam omamy, czasem mówię rzeczy, jakby... "jego" myśli. Nie... Nie chcę go w swojej głowie - ostatnie słowa powiedziała z pełną mocą, zaciskając dłonie na kolanach.
@Primrose Lestrange