- Wydaje mi się, że też podawałam swoje. Jest tu strasznie dużo ludzi, możliwe, że ktoś się pomylił. To nic takiego. - Przynajmniej tak się jej wydawało, w końcu podobne pomyłki się zdarzały, zwłaszcza w miejscach pełnych przypadkowych osób.
Nie wydawało jej się to jednak szczególnie istotne, nikt nie negował jej obecności w tym miejscu, a to było najważniejsze, nie chcieli jej stąd wyrzucić, nie wspominali o tym, że nie powinno jej tutaj być, tylko przypadkiem kilka razy zwrócili się do niej i jej towarzysza losowym nazwiskiem.
Zaśmiała się, kiedy Darcy się odezwał. - To bardzo szlachetne, że tak przywiązujesz się do swojej nowej roli. - Nie musiał przecież tego robić, czyż nie? Obserwowała mężczyznę, kiedy odszedł od stolika i ruszył przed siebie po to, aby przynieść drinki i jedzenie, nie sądziła, że ktoś postanowi się nią opiekować podczas tej krótkiej podróży, to było całkiem miłe. Ogólnie póki co zupełnie nie żałowała tego, że postanowiła skorzystać z tej jakże wspaniałej okazji.
Spędzili razem trochę czasu, zjedli małże, wypili drinki. Gdy zaproponował jej kolejnego nie odmówiła mu, były przepyszne, trudno było być asertywną. Nie była zbytnio doświadczona w spożywaniu alkoholu, więc widać po niej było, że nieco już się rozluźniła. Oczy miała błyszczące, do tego chichotała częściej niż zwykle, nie mogło być inaczej, bo był to całkiem przyjemny wieczór.
W końcu jednak wypadało pójść do pokoju, szczególnie, że statek miał naprawdę wiele do zaoferowania, musiała więc nabrać sił na to, aby odpowiednio wykorzystać kolejne dni. - Tak, masz rację, wypadałoby nieco odpocząć przed kolejnym dniem pełnym wrażeń. - Najwyraźniej jej towarzysz miał takie same zdanie. - Są spore szanse na to, że jutro na siebie wpadniemy, dziękuję za towarzystwo podczas tego wieczoru. - Dodała jeszcze, po czym zaczęła się zbierać. Mężczyzna wyszedł przed nią, Rita została nieco z tyłu, bo musiała znaleźć klucz od pokoju w swojej torebce, a jak wiadomo damska torebka... trudno było w niej znaleźć dno. W końcu jednak odnalazła klucz do pokoju. Trzynaście... teraz tylko musiała znaleźć odpowiednie drzwi. To nie mogło być szczególnie trudne.
Ruszyła po schodach. Szła powoli, mijała kolejne kajuty, dwanaście.. kolejne powinno być trzynaście. Była tak zaaferowana odczytywaniem liczb na drzwiach, że nie dostrzegła, że ktoś znajduje się przed tymi za którymi miało znajdować się miejsce, w którym spędzi noc. Odbiła się więc od Darcy'ego. - Umm, przepraszam. - Powiedziała cicho, dopiero wtedy uniosła głowę i zobaczyła swojego nowego znajomego.
- To chyba mój nocleg. - Wyciągnęła klucz przed siebie i pomachała nim przed twarzą mężczyzny, ten klucz miał być argumentem na to, że to ona miała znaleźć się za tymi drzwiami.