• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic [17/10/72] Transylvania is so cliché | Benjy, Prue

[17/10/72] Transylvania is so cliché | Benjy, Prue
Local Dumbass
I’m gonna give you fair warning that I…
I’m not a saint, but I could be if I try
Lord knows I've got habits to break
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / potężnie zbudowany, szerokie barki, rozbudowany kark, ciężka masa mięśni bardziej przypominająca taran niż sylwetkę biegacza / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka i pęknięty, częściowo brakujący fragment lewej jedynki / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#3
27.04.2026, 21:16  ✶  
Zauważyłem te spojrzenia wcześniej, niż pewnie by sobie tego życzyła, bo nawet jeśli próbowała je chować, rzucać przelotnie gdzieś między jednym krokiem a drugim, między poprawieniem płaszcza a odgarnianiem włosów, to znałem już ten rytm wystarczająco dobrze, żeby wyłapać każdy jego niuans, minimalne zawahanie, które zdradzało, że obserwowała mnie uważniej, niż wymagała tego zwykła obecność obok siebie. Zamiast jednak spróbować ją na tym przyłapać wprost, pozwoliłem temu trwać, z jakąś cichą zgodą, która pojawiła się we mnie dziwnie naturalnie, bo troska w jej wydaniu nie była ciężarem, nawet jeśli miała w sobie coś uporczywego. Pozwoliłem jej na to, nie komentowałem, nie rozbrajałem tego żartem, chociaż zwykle byłby to mój pierwszy odruch, tylko szedłem dalej równym krokiem, pilnując własnego oddechu i tego, żeby nie zdradzić, ile kosztowało mnie utrzymanie tego tempa po całym dniu, który rozciągnął się bardziej, niż planowałem, ale którego wcale nie chciałem skracać. Trzymałem się tej zwyczajności, którą sobie dzisiaj wybraliśmy, tej wersji dnia, gdzie mogliśmy być tylko ludźmi wracającymi do domu, bez całej reszty, która zwykle siedziała nam na karku. Organizm wciąż przypominał mi o sobie w tych krótkich, pulsujących sygnałach, które ignorowałem z przyzwyczajenia, i tylko raz przesunąłem ciężar ciała nieco wolniej, bardziej świadomie, zanim znów złapałem właściwe tempo, wystarczająco stabilne, by nie dać jej pretekstu do zatrzymania mnie siłą.
Słysząc odpowiedź, uśmiechnąłem się tylko pod nosem, krótkim, zadowolonym uniesieniem kącików ust, które nie potrzebowało dodatkowego komentarza, i pociągnąłem ją za sobą jeszcze kawałek, nie dodając już nic więcej, zanim drzwi zamknęły się za nami z cichym kliknięciem, odcinając dźwięki płynące z ulicy ulicę i pogrążając nas w praktycznie niczym niezmąconym spokoju wnętrza. Mimo wiatru wiejącego na zewnątrz, powietrze wewnątrz praktycznie stało w miejscu, przesiąknięte papierem, kurzem i czymś słodkawym, co próbowało udawać zapach egzotyki zamkniętej w katalogach. Stanąłem obok Prudence, przesuwając spojrzeniem po jednym, niezbyt dużym pomieszczeniu, z tą automatyczną czujnością, która włączała się u mnie niezależnie od miejsca, oceniając wyjścia, ludzi, układ przestrzeni, zanim pozwoliłem sobie skupić się na tym, po co właściwie tu weszliśmy. Spojrzałem na kobietę za biurkiem tylko przelotnie, bez słowa kiwając do niej głową na powitanie, bo i ona nie kwapiła się, by coś powiedzieć. Zaraz potem wróciłem do powodu naszej wizyty.
- Nie kombinuj… - Mruknąłem półgębkiem, nachylając się odrobinę w stronę Pruey, tak żeby wypowiedziane słowa zostały między nami, a nie rozeszły się po pomieszczeniu, i puściłem jej dłoń tylko na tyle, żeby sięgnąć po garść pierwszych lepszych broszur, nie patrząc nawet dokładnie na okładki, tylko czując pod palcami różne faktury papieru… Ta… Tak, jakby to miało jakiekolwiek znaczenie. Odwróciłem się do niej z tym samym półuśmiechem, który nosiłem od ulicy, może trochę bardziej zdecydowanym teraz, gdy decyzja już zapadła.
Wyprostowałem się teatralnie, kładąc broszury na kawałek blatu między nami, nie kłopocząc się podchodzeniem do lady i pytaniem o najlepsze kierunki, tylko rozkładając je wachlarzem w sposób daleki od staranności, bardziej prowokujący niż praktyczny, i opierając dłoń obok nich.
- Wybiesz. - Powiedziałem ciszej, patrząc już tylko na żonę, nie na papier, nie na układ, który sam przed chwilą stworzyłem. - Jedna plóba. Szczęśliwy tlaf. - Zrobiłem pauzę - krótką, kontrolowaną, wystarczającą, żeby zabrzmiało to poważniej, niż sugerował sam pomysł - urwałem na moment, przesuwając spojrzeniem po ścianach pełnych plakatów, na których morza były zawsze spokojniejsze niż w rzeczywistości, ulice bez tłumów, a słońce świeciło z podejrzaną konsekwencją - wszystko dopięte, wygładzone, gotowe, aż zbyt łatwe, by mogło być prawdziwe - i chyba właśnie dlatego ten pomysł podobał mi się jeszcze bardziej, bo wiedziałem, że cokolwiek wybierzemy, rzeczywistość i tak zrobi z tym, co zechce.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (2674), Prudence Fenwick (1658)




Wiadomości w tym wątku
[17/10/72] Transylvania is so cliché | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 27.04.2026, 10:56
RE: [17/10/72] Transylvania is so cliché | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 27.04.2026, 11:44
RE: [17/10/72] Transylvania is so cliché | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 27.04.2026, 21:16
RE: [17/10/72] Transylvania is so cliché | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 28.04.2026, 08:20
RE: [17/10/72] Transylvania is so cliché | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 28.04.2026, 11:38
RE: [17/10/72] Transylvania is so cliché | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 28.04.2026, 12:02
RE: [17/10/72] Transylvania is so cliché | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 29.04.2026, 10:55

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa