Przeskoczył barek i w paru susach znalazł się na schodkach, którymi wcześniej dostali się do solankowej groty. I całe szczęście - wyszło mu to dobrze i nie tylko jemu, bo ostatnie czego chcieli to żeby któryś z nich się przewrócił lub chociażby potknął. Wpadnięcie w maź tylko by wszystko skomplikowało, a tak mogli obejrzeć sobie te drzwi z bliska, kiedy już całą trójką przed nimi stanęli. Jak się okazało, były zamknięte. Szarpnięcie za klamkę w niczym nie pomogło, więc albo zadziałała magia, albo ktoś zwyczajnie postanowił ich tu zamknął. Rowle zmarszczył brwi na tę rewelację, bo skoro tak, to może i ktoś nie chciał by tajemnica szanownej panienki, która właśnie o swoje życie walczyła z mieszkającą w niej, czarnomagiczną bestią, wyszła na światło dzienne. Postanowił uderzyć barkiem w drzwi i próbować w ten sposób je otworzyć.
Sukces!
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast