Uśmiechnęła się jeszcze, kiedy usłyszała słowa padające z jego ust, chyba nawet odrobinę się zarumieniła, chociaż może ten rumieniec był spowodowany tymi kolorowymi drinkami, które wcześniej wypiła? Jedna i druga opcja była prawdopodobna. - W takim wypadku do zobaczenia panie Bower. - Dodała jeszcze. Całkiem zabawne było to, że zostali uznani za małżeństwo, nigdy wcześniej nic podobnego jej się nie przytrafiło, mogła trafić gorzej - Darcy okazał się bowiem być całkiem szarmancki i miły, właściwie to chyba nie mogła trafić na lepsze towarzystwo.
Najwyraźniej jednak wcale nie mieli czekać do następnego dnia, ledwie kilka minut później wpadła na niego... i to dosłownie. Była tak zaabsorbowana szukaniem odpowiednich drzwi, że nie zauważyła mężczyzny, który stał na jej drodze, a właściwie to przed drzwiami, które ją też interesowały.
- Nie jestem chyba, aż tak pijana... - Brakowało jednak pewności w jej głosie. Istniała szansa, że mogła coś pomylić, tylko, że jeszcze kilka sekund temu była całkiem pewna, że widziała trzynaście na swoim kluczu, a na tych drzwiach również był taki numer.
- Trzynaście, szukam trzynastki. - Spojrzała na niego, tak jak zasugerował. Faktycznie klucz, który trzymał w ręku pasował do drzwi znajdujących się przed nimi. Musiała coś pomieszać, spojrzała odruchowo na klucz, który nadal trzymała w dłoni, bardzo kurczowo, numerek jednak nie chciał się zmienić, nadal widziała trzynastkę. Coś innego musiało pójść nie tak jak powinno.
W między czasie Darcy otworzył drzwi, Rita była nieco zestresowana, nie sądziła, że będzie mieć jakieś problemy z noclegiem, może jednak ta podróż to wcale nie był taki dobry pomysł jak jej się wydawało. Zajrzała do środka dopiero, kiedy jej towarzysz zapytał ją o bagaż. Rozejrzała się po pomieszczeniu które miało być jej, w sumie to chyba jego pokojem.
Bagaż faktycznie należał do Kelly, a skoro drugi był jego - to pokój okazał się być wspólny. Momentalnie przestało jej szumieć w głowie, otrzeźwiała. - Tak, to moje rzeczy. - Potwierdziła jeszcze, cóż przynajmniej wyszło, że nie ściemniała i nie pomyliła się, zawsze to jakiś plus.
Weszła za nim do środka, w końcu znajdowały się tu i jej rzeczy, więc uważała, że ma prawo to zrobić. - Co tam jest napisane? - Zapytała jeszcze, widząc, że Lockhart trzymał w dłoni jakąś kartkę.