28.04.2026, 16:46 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.04.2026, 16:47 przez Henry Lockhart.)
Parsknął śmiechem na wspomnienie o Łazience Prefektów.
– Stary, nigdy nie kąpałem się w łazience prefektów. Ale słyszałem, że tam też mają tam wielką wannę – wzruszył ramionami. – Czy dla ciebie naprawdę ma znaczenie, czy się wykąpiesz w lawendzie, czy w pomarańczy? Ja tam dałem wszystkiego po trochu i czuję się doskonale. Dawno nie było mi tak ciepło i dobrze. A wiesz jaką mam perspektywę? Drineczki, kolacja, spanko. Full wypas, all inclusive, czy jak to się tam nazywa. Czilera utopia.
Rozczesał grzebykiem mokre włosy. Wiedział, że był to jakiś specjalny grzebień od Potterów, który kiedyś dostał na Yule od jednego ze szkolnych kolegów. To wtedy, gdy pierwszy raz się nim uczesał, jego włosy przybrały jasny kolor. Jak dziadkowie to zobaczyli, wpierw byli oburzeni. Jak to, żeby zmieniać sobie naturalny, nudny kolor włosów? Ale Henry uparł się co do tej jednej rzeczy: lepiej czuł się i wyglądał w blondzie.
– Dzięki, ale wtarłem we włosy tyle odżywek, że nie wiem, czy jutro nie obudzę się łysy. A byłoby szkoda, bo rano... – przerwał na chwilę. Nie wiedział, czy powinien mówić Hannibalowi o spotkaniu z Hestią. Selwyn pewnie by uznał, że to było coś więcej niż zwykłe przyjacielskie wyjście. A przecież to nie było nic takiego... Henio zarumienił się na samą myśl o niczym takim.
Niemal nie zauważył, że Hannibal zaczął się przy nim rozbierać. Dopiero jak spojrzał, by skontrolować reakcję kolegi na swoje słowa, zobaczył gołą klatę.
– Może ja w takim razie wyjdę. Albo poczekam, aż wejdziesz do wanny, co? – powiedział, wychodząc na chwilę z łazienki. Odwrócił się plecami do wejścia. – Po prostu powiedz już, czy coś. Chyba, że wolisz gadać przez drzwi lub nie gadać w ogóle. Przy ostatniej opcji zamówię nam jakieś drinki.
Zdecydowanie nie chciał zobaczyć tyłka Selwyna, choć wiedział, że gdzieś w obiegu medialnym krążyły zdjęcia, na których był on widoczny. Henio nie tylko nie chciał naruszać prywatności kolegi, ale też sam po prostu uważał, że byłoby dziwne patrzeć, jak wchodzi do wanny. Nawet jeśli sam Hannibal się nie wstydził. Po prostu Henio miał swoją głowę, poczucie przyzwoitości, a i przecież takie widoki najzwyczajniej go nie interesowały.
– Stary, nigdy nie kąpałem się w łazience prefektów. Ale słyszałem, że tam też mają tam wielką wannę – wzruszył ramionami. – Czy dla ciebie naprawdę ma znaczenie, czy się wykąpiesz w lawendzie, czy w pomarańczy? Ja tam dałem wszystkiego po trochu i czuję się doskonale. Dawno nie było mi tak ciepło i dobrze. A wiesz jaką mam perspektywę? Drineczki, kolacja, spanko. Full wypas, all inclusive, czy jak to się tam nazywa. Czilera utopia.
Rozczesał grzebykiem mokre włosy. Wiedział, że był to jakiś specjalny grzebień od Potterów, który kiedyś dostał na Yule od jednego ze szkolnych kolegów. To wtedy, gdy pierwszy raz się nim uczesał, jego włosy przybrały jasny kolor. Jak dziadkowie to zobaczyli, wpierw byli oburzeni. Jak to, żeby zmieniać sobie naturalny, nudny kolor włosów? Ale Henry uparł się co do tej jednej rzeczy: lepiej czuł się i wyglądał w blondzie.
– Dzięki, ale wtarłem we włosy tyle odżywek, że nie wiem, czy jutro nie obudzę się łysy. A byłoby szkoda, bo rano... – przerwał na chwilę. Nie wiedział, czy powinien mówić Hannibalowi o spotkaniu z Hestią. Selwyn pewnie by uznał, że to było coś więcej niż zwykłe przyjacielskie wyjście. A przecież to nie było nic takiego... Henio zarumienił się na samą myśl o niczym takim.
Niemal nie zauważył, że Hannibal zaczął się przy nim rozbierać. Dopiero jak spojrzał, by skontrolować reakcję kolegi na swoje słowa, zobaczył gołą klatę.
– Może ja w takim razie wyjdę. Albo poczekam, aż wejdziesz do wanny, co? – powiedział, wychodząc na chwilę z łazienki. Odwrócił się plecami do wejścia. – Po prostu powiedz już, czy coś. Chyba, że wolisz gadać przez drzwi lub nie gadać w ogóle. Przy ostatniej opcji zamówię nam jakieś drinki.
Zdecydowanie nie chciał zobaczyć tyłka Selwyna, choć wiedział, że gdzieś w obiegu medialnym krążyły zdjęcia, na których był on widoczny. Henio nie tylko nie chciał naruszać prywatności kolegi, ale też sam po prostu uważał, że byłoby dziwne patrzeć, jak wchodzi do wanny. Nawet jeśli sam Hannibal się nie wstydził. Po prostu Henio miał swoją głowę, poczucie przyzwoitości, a i przecież takie widoki najzwyczajniej go nie interesowały.
Złoty chłopiec
Przymruż złociste światełka,
Ukryj się pod matki rąbek,
Nim cię zgubi śronu ząbek
Lub chłodnej rosy perełka.
Przymruż złociste światełka,
Ukryj się pod matki rąbek,
Nim cię zgubi śronu ząbek
Lub chłodnej rosy perełka.