28.04.2026, 21:12 ✶
— Odnoszę odwrotne wrażenie. Nie pojmuję skąd w ludziach bierze się siła ani tym bardziej potrzeba świętowania — wymamrotała z uporem pod kaprysem chwili.
Ledwie powróciła z Mabonu, potem z ceremonii zaślubin — dni przepełnionych światłem, śmiechem i bliskością, które powinny były przynieść kobiecie ukojenie. Londyn dźwigał się powoli z popiołów po Spalonej Nocy, mimo że każdy jego oddech wydawał się wysiłkiem ponad siły. Convivium miało ponownej otworzyć swe podwoje. Icarus również powracał do... zdrowia?
Dlaczego więc podchodziła do tego wszystkiego z takim negatywnym podejściem?
Plan, góry, ubezpieczenie od walijskich zielonych… Brzmiało to absurdalnie zwyczajnie w porównaniu z ciężarem spraw, które jeszcze niedawno miała na głowie. Jednocześnie właśnie ta zwyczajność była niej najcenniejsza.
Gdyby nie ich ponowne spotkanie, była pewna, że nie przeżyłaby tamtej nocy. To było dziwne — nie minął nawet miesiąc, a oni już właściwie mieszkali razem.
— Bardzo dawno temu, kiedy było naprawdę źle… To znaczy, kiedy mieliśmy w planach po Hogwarcie wyjazd do domu… do Walii, chciałam pokazać ci coś, co przygotowałam. Miałam cały zeszyt z rozpisaną wycieczką. Zostawiłam go wtedy u was… — zaczęła, zgrabnie pomijając fakt, że tak właściwie to był najgorszy wieczór w jej życiu. Pamiętała natomiast doskonale o tamtym notatniku. Na dzień obecny, mógł być jej skarbnicą wiedzy.
Ledwie powróciła z Mabonu, potem z ceremonii zaślubin — dni przepełnionych światłem, śmiechem i bliskością, które powinny były przynieść kobiecie ukojenie. Londyn dźwigał się powoli z popiołów po Spalonej Nocy, mimo że każdy jego oddech wydawał się wysiłkiem ponad siły. Convivium miało ponownej otworzyć swe podwoje. Icarus również powracał do... zdrowia?
Dlaczego więc podchodziła do tego wszystkiego z takim negatywnym podejściem?
Plan, góry, ubezpieczenie od walijskich zielonych… Brzmiało to absurdalnie zwyczajnie w porównaniu z ciężarem spraw, które jeszcze niedawno miała na głowie. Jednocześnie właśnie ta zwyczajność była niej najcenniejsza.
Gdyby nie ich ponowne spotkanie, była pewna, że nie przeżyłaby tamtej nocy. To było dziwne — nie minął nawet miesiąc, a oni już właściwie mieszkali razem.
— Bardzo dawno temu, kiedy było naprawdę źle… To znaczy, kiedy mieliśmy w planach po Hogwarcie wyjazd do domu… do Walii, chciałam pokazać ci coś, co przygotowałam. Miałam cały zeszyt z rozpisaną wycieczką. Zostawiłam go wtedy u was… — zaczęła, zgrabnie pomijając fakt, że tak właściwie to był najgorszy wieczór w jej życiu. Pamiętała natomiast doskonale o tamtym notatniku. Na dzień obecny, mógł być jej skarbnicą wiedzy.
Sweet, mourning lamb
There's nothing you can do
Bound to suffering eternal through
the sins of their fathers committed
long before their conception
There's nothing you can do
Bound to suffering eternal through
the sins of their fathers committed
long before their conception