28.04.2026, 21:29 ✶
Lata w polityce sprawiły, że chociaż Jonathana zabolała duma na absurdalną deklarację kuzyna, że nie nadawał się do bojówki, to Selwyn nie dał tego po sobie poznać. Nie planował też wyprowadzać Roberta z błędu, uznawszy, że im mniej kuzyn wiedział tym lepiej. Sam kiedyś zorientuje się że było inaczej, jeśli zdecyduje się działać w Zakonie, zwłaszcza że kolejne słowa kuzyna sprawiły, że Jonathan zacząć się wahać, czy Robert na pewno się zgodzi.
– Nikt nie oczekuje od ciebie nocnych eskapad w świetle księżyca – powiedział, chociaż w myślach dodał, że nawet jeśli tak by było, to przecież istniało wiele sposobów na zmienienie twarzy Croucha. Zmarszczył brwi. – Sekciarzem? Na Merlina Robercie, mówię o pomocy w ofensywie naszego społeczeństwa wobec działań Voldemorta, a nie wspólnocie wyznaniowej z dziwnymi rytuałami, ideologię i jednakowymi szatami. No i z całym szacunkiem, gdyby ktoś miał uznać cię za dziwnego, to z powodu przekonań, które już sobą reprezentujesz, a które po prostu pokrywają się z przekonaniami inicjatywy o której ci właśnie mówię. – Każdy z nich miał jednak przynajmniej odrobinę różne poglądy. Jonathan był pewny, że gdyby ieli pobawić się w symulację Ministerstwa Magii, to zapewne pokłóciliby się na różne tematy, ale w jednym byliby zgodni: w ich społeczeństwie nie było miejsca na fantazym czystości krwi. Robert natomiast był ich kandydatem, bo sam nie znosił tego co obecnie działo się w ich świecie.
Jonathan przeczesał palcami swoje włosy, a następnie ponownie skupił się na kuzynie.
– No dobrze, po kolei. Zanim odpowiem na twoje pytanie mam prośbę. Czy możesz mi wyjaśnić co miałeś na myśli mówiąc że nie chcesz być osobą, "która by chciała reprezentować interesy tajnej organizacji bo jeszcze ktoś to odkryje i nazwie cię sekciarzem?" – spytał bo dla bezpieczeństwa samego Roberta nie chciał powiedzieć niczego więcej, gdyby miało zaraz wyjść, że kuzyn jednak odrzuci jego ofertę. – Bo obawiam się, że przystąpienie do każdej organizacji wiąże się z tym, że jest się gotowy w pewien sposób reprezentować jej interesy.
– Nikt nie oczekuje od ciebie nocnych eskapad w świetle księżyca – powiedział, chociaż w myślach dodał, że nawet jeśli tak by było, to przecież istniało wiele sposobów na zmienienie twarzy Croucha. Zmarszczył brwi. – Sekciarzem? Na Merlina Robercie, mówię o pomocy w ofensywie naszego społeczeństwa wobec działań Voldemorta, a nie wspólnocie wyznaniowej z dziwnymi rytuałami, ideologię i jednakowymi szatami. No i z całym szacunkiem, gdyby ktoś miał uznać cię za dziwnego, to z powodu przekonań, które już sobą reprezentujesz, a które po prostu pokrywają się z przekonaniami inicjatywy o której ci właśnie mówię. – Każdy z nich miał jednak przynajmniej odrobinę różne poglądy. Jonathan był pewny, że gdyby ieli pobawić się w symulację Ministerstwa Magii, to zapewne pokłóciliby się na różne tematy, ale w jednym byliby zgodni: w ich społeczeństwie nie było miejsca na fantazym czystości krwi. Robert natomiast był ich kandydatem, bo sam nie znosił tego co obecnie działo się w ich świecie.
Jonathan przeczesał palcami swoje włosy, a następnie ponownie skupił się na kuzynie.
– No dobrze, po kolei. Zanim odpowiem na twoje pytanie mam prośbę. Czy możesz mi wyjaśnić co miałeś na myśli mówiąc że nie chcesz być osobą, "która by chciała reprezentować interesy tajnej organizacji bo jeszcze ktoś to odkryje i nazwie cię sekciarzem?" – spytał bo dla bezpieczeństwa samego Roberta nie chciał powiedzieć niczego więcej, gdyby miało zaraz wyjść, że kuzyn jednak odrzuci jego ofertę. – Bo obawiam się, że przystąpienie do każdej organizacji wiąże się z tym, że jest się gotowy w pewien sposób reprezentować jej interesy.