- Fakt, wyszło, ale nie do końca mieliśmy na to wpływ. - Dodała jeszcze, bo trudno było szukać winnych w tej sytuacji. Być może nie była to, aż tak wymarzona podróż jak się mogło wydawać, bo dzielenie kajuty z kimś obcym nie należało do szczególnie komfortowych sytuacji. Mogli niby zorientować się bardziej, jak to wyglądało w momencie, w którym odkupowali bilety, jednak nie sądziła, że ktoś wpadłby na to, aby aż tak drążyć temat. Cena była wyśmienita, okazja niesamowita, no żal było nie skorzystać, teraz mieli przez to lekki problem, ale nie było przecież sytuacji bez wyjścia, czyż nie? Na pewno da się to jakoś odkręcić.
- Dobrze. - Zgodzili się co do tego, że lepiej będzie, jeśli pójdą razem. W dwójkę na pewno będą mieli większą siłę przebicia, czy coś, naprawdę starała się póki co myśleć pozytywnie.
Westchnęła ciężko, stała tuż obok Lockharta, gdy ten zaczął rozmawiać z obsługą na temat ich kajuty. Nie poszło tak gładko, jak zakładała. Nie było wolnych miejsc. Nie chciała się awanturować, nie miała w zwyczaju robić wokół siebie zamieszania. Spoglądała więc na swoje buty, skubiąc przy tym palcami rękaw swojej sukienki. Tyle by było ze zmiany kajut.
Nie wtrącała się w tę konwersację, nie sądziła, że jej zaangażowanie mogłoby coś zmienić. Najwyraźniej faktycznie wzięli ich za małżeństwo, nie była to tylko chwilowa pomyłka, niosła ze sobą również to, że mieli spędzić noc w jednej kajucie. Wszystko stawało się jasne.
Odprowadziła wzrokiem członka załogi. Milczała przez dłuższą chwilę, nie miała zbyt wiele do powiedzenia. W kajucie było jedno, małżeńskie łóżko, to było dość problematyczne, jeśli mieli tam nocować we dwójkę. - Jeśli pójdziesz na noc do baru, to nie skorzystasz z większości atrakcji. - To byłoby niesprawiedliwe, zresztą miała świadomość, że tak jak i ona był już zmęczony.
- To łóżko było duże, możemy oddzielić się poduszkami i spróbować zasnąć. - To nie tak, że mu nie ufała, ale czułaby się bezpieczniej, gdyby coś ich oddzielało. Nie do końca panowała nad tym, co robiła przez sen, a wolałaby jednak nie obudzić się zupełnie przypadkiem na praktycznie obcym mężczyźnie.