Kiwnął powoli głową, chociaż było widać w drobnym ściągnięciu brwi, że możliwość zmagania się z jakimiś urokami niekoniecznie mu odpowiadała. Mało chyba było ludzi, którzy podchodzili do zauroczeń w neutralny sposób, bo nikt nie lubił kiedy mieszało mu się w głowie. A dla Leviathana utrata kontroli wydawała się tym bardziej bolesna i wzburzająca. Miał więc szczerą nadzieję, że Trelawney zwyczajnie się mylił i nie był aż tak tak dobrym wróżbitą, jak mogło mu się wydawać.
Jeśli dwa rozpięte guziki, robiły z niego lubieżnego rozpustnika, to Rowle nie byłby pewien co Peregrinus myślał sobie o takich osobach, które rozpinały trzy albo więcej. Gorzej, co jeśli ktoś zdejmował przy nim koszulę?
- Zdziwi cię, jak nieironicznie powiem, że faktycznie nią jest? - uśmiechnął się nieco sztywno. Nie ważne jak obrzydliwie to mogło brzmieć, ale wąchanie szlamu akurat faktycznie można było uznać za dobrą metodę badawczą. Szlamu i nie tylko, bo zadziwiająco dużo wydzielin było dookoła magicznych stworzeń. - Powodów mogło być wiele - przeczesał włosy palcami, wracając do tematu szlamu i problemów kurortu. - Ale ogólnie ujmując to tak, myślę że zanieczyszczenie mogło pojawić się, no dobrze, może nie tyle niezauważalnie co bardzo szybko. Czasem wystarczy niewiele. Przeoczenie albo nieznajomość tematu. Organiczna magia bywa bardzo wrażliwa i ma tendencje do rozprzestrzeniania się bardzo szybko. Dobrym przykładem chyba będzie to co działo się z roślinami pod koniec sierpnia. Proces wegetacji pewnie sprawił, ze większość tego przeszła niezauważona do momentu, kiedy kwiatki zaczęły gryźć albo dusić. W każdym razie, jeśli jest to sprawka magicznego stworzenia, to mogło się tam dostać przypadkiem, albo jakiś niesforny gość sam je sprowadził i przemycił. Wiele jest osób które fascynują się niebezpiecznymi egzemplarzami i nie biorąc pod uwagę tego, jak moga wpływać na otoczenie - mówił trochę znużonym tonem, bo dywagacje na ten temat było niestety tylko gdybaniem. Mając słoik szlamu i słowa rozentuzjazmowanej czarownicy, niewiele mógł zrobić, szczególnie że kurort był częściowo zamknięty.
- A czego szukali? Albo raczej czy czegoś oprócz domniemanej konstrukcji kryjącej się pod wzgórzem - zapytał, biorąc do ręki zaoferowany folder i przeglądając go. Chodziło o same ruiny i ich rozkład, czy może coś więcej? - Sprytne. Ale przynajmniej mają pewność, że nikt niepowołany nie będzie zakłócać porządku.
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast