14.03.2023, 21:08 ✶
- Przeżyłeś starcie z czarnomagiczną pułapką to i dasz radę z Norą. - roześmiał się na wspomnienie wczorajszego dnia kiedy to przez obecność jej smukłych nóg i niebotycznie wysokich szpilek na trawiastym terenie doprowadziła do kraksy. Ach, wspomnienia.
Nie uszanował buntu Fergusa. Naprawdę chciał zebrać ze święta jak największą ilość pamiątek. Po raz pierwszy w życiu jest tutaj i czuje, że żyje. Pierwsze dni od czasu gdy to go nękało załamanie nerwowe. Nic, tylko korzystać z dnia pełnymi garściami.
- Naprawdę uważasz, że muszę z czegokolwiek tłumaczyć się mojej siostrze? - uniósł lekko brew. Kochał Cynthię jednak nie spowiadał się jej ze wszystkich swoich grzeszków a i miał pewność, że nie naruszy jego prywatności. Nie chciał teraz rozwodzić się nad tym tematem bowiem gdybanie nie przyniesie im niczego dobrego.
Wybuchnął śmiechem słysząc słowa Fergusa.
- Słaba próba zemsty. - poklepał go po ramieniu i pilnował aby nie uciekł. Zatrzymał wzrok na zdezorientowanej właścicielce stoiska. Dopiero na widok miny Uli rozejrzał się bardziej uważnie i dostrzegł tu nieciekawe zamieszanie. Widząc jednak na horyzoncie Erika nie musiał interweniować. Drgnął gdy nad ich głowami przeleciała... noga? Roześmiana mina zastygła na jego twarzy. Pospiesznie pomógł zebrać opadające kartki, zwoje, zapominając przy tym, że mógłby użyć różdżki.
- Wszystko w porządku? Może niech pani usiądzie. Niewiele możemy pomóc poza zostawieniem tu kilku monet a to jak mniemam, może poprawić nastrój? - poczuł się w obowiązku zagaić do Uli bowiem miał tę możliwość dostrzeżenia w jej oczach zbierające się łzy. Nic dziwnego, że nad ich głowami latają dziwne przedmioty. Wnioskował, że wszystkie są po prostu zaczarowane. Taki tłum ludzi musiał przynieść niecodzienne doświadczenia.
Nie uszanował buntu Fergusa. Naprawdę chciał zebrać ze święta jak największą ilość pamiątek. Po raz pierwszy w życiu jest tutaj i czuje, że żyje. Pierwsze dni od czasu gdy to go nękało załamanie nerwowe. Nic, tylko korzystać z dnia pełnymi garściami.
- Naprawdę uważasz, że muszę z czegokolwiek tłumaczyć się mojej siostrze? - uniósł lekko brew. Kochał Cynthię jednak nie spowiadał się jej ze wszystkich swoich grzeszków a i miał pewność, że nie naruszy jego prywatności. Nie chciał teraz rozwodzić się nad tym tematem bowiem gdybanie nie przyniesie im niczego dobrego.
Wybuchnął śmiechem słysząc słowa Fergusa.
- Słaba próba zemsty. - poklepał go po ramieniu i pilnował aby nie uciekł. Zatrzymał wzrok na zdezorientowanej właścicielce stoiska. Dopiero na widok miny Uli rozejrzał się bardziej uważnie i dostrzegł tu nieciekawe zamieszanie. Widząc jednak na horyzoncie Erika nie musiał interweniować. Drgnął gdy nad ich głowami przeleciała... noga? Roześmiana mina zastygła na jego twarzy. Pospiesznie pomógł zebrać opadające kartki, zwoje, zapominając przy tym, że mógłby użyć różdżki.
- Wszystko w porządku? Może niech pani usiądzie. Niewiele możemy pomóc poza zostawieniem tu kilku monet a to jak mniemam, może poprawić nastrój? - poczuł się w obowiązku zagaić do Uli bowiem miał tę możliwość dostrzeżenia w jej oczach zbierające się łzy. Nic dziwnego, że nad ich głowami latają dziwne przedmioty. Wnioskował, że wszystkie są po prostu zaczarowane. Taki tłum ludzi musiał przynieść niecodzienne doświadczenia.