30.04.2026, 09:28 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.05.2026, 09:41 przez Baldwin Malfoy.
Powód edycji: Dopisek po konsultacjach z MG
)
“Jessica Abbott, jak ja jej kurwa nie trawię.”
wzdycha Baldwin Malfoy przewracając oczami, gdy ktokolwiek z londyńskiej bohemy artystycznej wspomni o starej pani prezes organizacji Muza.
Muzy też, w samym jej założeniu, Malfoy nie trawi, więc pewnie problemem nie leży nawet w nieszczęsnej kobiecie.
A ta przecież chciała dobrze, gdy po sierpniowym wydarzeniu, zaproponowała młodemu artyście swoją opiekę i możliwość rozwoju w ramach organizacji. Bo chciała… prawda?
Niestety spotkała się z ostrą odpowiedzią, a ekscentryczny smarkacz jasno dał do zrozumienia co sądzi o ekskluzywizmie Muzy i kolekcjonowania sobie artystów, by mogli występować ku uciesze bogaczy. Może gdyby nie dołączył do swojego listu pewnego szkicu przestawiającego zapłakaną i roztrzęsioną Raphaelę Avery, ich relacja nie byłaby aż tak negatywnie nacechowana. A może sama próba “podkupienia” bratanka Armanda Malfoy’a była z góry skazana na porażkę?
Od tego czasu Josephine uważa, że jej dzieciak groził i jest głęboko przekonana, że gdyby Baldwin mógł to by Muzę zrównał z ziemią a i ją przy okazji.
Dziś Baldwin unika Avery jak ognia, co zdecydowanie nie jest łatwe w jego branży, ale ponoć dla chcącego nic trudnego. A Baldwin bardzo chce, żeby się ta baba na schodach potknęła i głupi … dzióbek o kafelki rozwaliła.
wzdycha Baldwin Malfoy przewracając oczami, gdy ktokolwiek z londyńskiej bohemy artystycznej wspomni o starej pani prezes organizacji Muza.
Muzy też, w samym jej założeniu, Malfoy nie trawi, więc pewnie problemem nie leży nawet w nieszczęsnej kobiecie.
A ta przecież chciała dobrze, gdy po sierpniowym wydarzeniu, zaproponowała młodemu artyście swoją opiekę i możliwość rozwoju w ramach organizacji. Bo chciała… prawda?
Niestety spotkała się z ostrą odpowiedzią, a ekscentryczny smarkacz jasno dał do zrozumienia co sądzi o ekskluzywizmie Muzy i kolekcjonowania sobie artystów, by mogli występować ku uciesze bogaczy. Może gdyby nie dołączył do swojego listu pewnego szkicu przestawiającego zapłakaną i roztrzęsioną Raphaelę Avery, ich relacja nie byłaby aż tak negatywnie nacechowana. A może sama próba “podkupienia” bratanka Armanda Malfoy’a była z góry skazana na porażkę?
Od tego czasu Josephine uważa, że jej dzieciak groził i jest głęboko przekonana, że gdyby Baldwin mógł to by Muzę zrównał z ziemią a i ją przy okazji.
Dziś Baldwin unika Avery jak ognia, co zdecydowanie nie jest łatwe w jego branży, ale ponoć dla chcącego nic trudnego. A Baldwin bardzo chce, żeby się ta baba na schodach potknęła i głupi … dzióbek o kafelki rozwaliła.
Relacja przyjęta 05.05.26 (Dearg Dur)