14.03.2023, 21:25 ✶
Ściągnął Samuela za pomocą zaklęcia patronusa. Czysto bezinteresownie zaprosił go po pracy do najbliższej jadłodajni. Zjedzą, porozmawiają a i poruszy przy okazji ważny dla siebie temat. Zbieranie asysty sprowadzało więcej trudności niż z początku przypuszczał. Przekonany był, że znalazł odpowiednie osoby jednak napotykał mur milczenia, co tylko doprowadzało jego wątłą cierpliwość na skraj wyczerpania. Potrzebował działać, intensywnie analizować i pracować... a jeszcze miesiąc nie mógł wrócić do zawodu. Nic dziwnego, że rozpoczął z przytupem i zgłaszał się po mnogie spotkania z bliższymi oraz dalszymi znajomkami.
Siedzieli już przy stoliku. Środek tygodnia, pora obiadowa a więc i nie mogli narzekać na ciszę. Mimo wszystko wszędobylski gwar zapewniał im dozę prywatności. Standardowo pochylał się nad swoim ulubionym daniu - pełnoziarnistym makaronie z kawałkami plumki obtoczonej sosem na bazie ognistych nasion. Pikantnie lecz smacznie. Popijał wszystko chłodną lemoniadą i przedłużał milczenie, zerkając raz na jakiś czas na Samuela. Czekał aż zaspokoją pierwszy głód aby łatwiej było przedstawić swój plan. Obaj wiedzieli, że nie było to czysto towarzyskie spotkanie.
- Rzadko proszę o przysługę... ale nadszedł ten wiekopomny moment, że potrzebuję twojego wsparcia. - zagaił w końcu i uśmiechnął się przelotnie na myśl o tym, co chciał mu opowiedzieć. To fakt, że Castiel Flint usilnie próbował radzić sobie sam. Nie przepadał za korzystaniem z cudzej pomocy lecz o ironio, ostatnimi czasy naprawdę jej potrzebował. Gdy odkrył, że po przysłudze świat ani nie zawalił się ani nie zmienił swojego biegu to odważył się sięgnąć po jeszcze jedną prośbę o wsparcie. Chodziło tutaj wszak o coś naprawdę dlań ważnego.
- Czy masz ochotę wykazać pełnię swoich umiejętności oraz wiedzy teleportacyjnej? - oparł łokieć o stolik i popijając lemoniadę zerkał znad szklanicy na przyjaciela. W ostatnim miesiącu dosyć mocno go zaniedbał i miał nadzieję, że zostanie mu to wybaczone. Przyglądał mu się dyskretnie aby wybadać czy jest urażony poluzowaniem relacji czy jednak nie uważa tego za coś godnego wytykania.
Siedzieli już przy stoliku. Środek tygodnia, pora obiadowa a więc i nie mogli narzekać na ciszę. Mimo wszystko wszędobylski gwar zapewniał im dozę prywatności. Standardowo pochylał się nad swoim ulubionym daniu - pełnoziarnistym makaronie z kawałkami plumki obtoczonej sosem na bazie ognistych nasion. Pikantnie lecz smacznie. Popijał wszystko chłodną lemoniadą i przedłużał milczenie, zerkając raz na jakiś czas na Samuela. Czekał aż zaspokoją pierwszy głód aby łatwiej było przedstawić swój plan. Obaj wiedzieli, że nie było to czysto towarzyskie spotkanie.
- Rzadko proszę o przysługę... ale nadszedł ten wiekopomny moment, że potrzebuję twojego wsparcia. - zagaił w końcu i uśmiechnął się przelotnie na myśl o tym, co chciał mu opowiedzieć. To fakt, że Castiel Flint usilnie próbował radzić sobie sam. Nie przepadał za korzystaniem z cudzej pomocy lecz o ironio, ostatnimi czasy naprawdę jej potrzebował. Gdy odkrył, że po przysłudze świat ani nie zawalił się ani nie zmienił swojego biegu to odważył się sięgnąć po jeszcze jedną prośbę o wsparcie. Chodziło tutaj wszak o coś naprawdę dlań ważnego.
- Czy masz ochotę wykazać pełnię swoich umiejętności oraz wiedzy teleportacyjnej? - oparł łokieć o stolik i popijając lemoniadę zerkał znad szklanicy na przyjaciela. W ostatnim miesiącu dosyć mocno go zaniedbał i miał nadzieję, że zostanie mu to wybaczone. Przyglądał mu się dyskretnie aby wybadać czy jest urażony poluzowaniem relacji czy jednak nie uważa tego za coś godnego wytykania.