Lyssa nigdy nie przywiązywała większej uwagi do rozgraniczania otaczajacego ją świata na męski i kobiecy. Może, bo nie czuła potrzeby by to robić, w taki sam sposób podchodząc zarówno do kobiet, jak i mężczyzn, a może też dlatego że w przeciwieństwie do Alice, nie miała nigdy w swoim życiu prawdziwego męskiego wzorca. Nigdy nie mówiła do nikogo tato, póki w jej życiu nie pojawił się Vakel. Matka, owszem, miała swoich przyjaciół, ale ci przychodzili i odchodzili, a fakt że jej córka przez większość roku siedziała w szkole, nie pozwalał by przywiązała się do któregoś z nich w szczególny sposób. Ale oprócz nich, Niobe miała też zwykłych kolegów, przeróżnych artystów, których Lyssa widziała tak samo w roli twórców dzieł sztuki, jak i zwykłych ludzi borykających się z trudami dnia codziennego. Potrafili posiadać dokładnie takie same przywary jak te, które zwyczajowo przypisywało się kobietom i dziewczyna zawsze odnosiła wrażenie, ze to całe rozgraniczanie i społeczne to były bujdy wymyślone przez bardzo znudzonego człowieka. A mimo tego zdawała się grzecznie stać w szyku i temu nie sprzeciwiać.
Fenomen londyńskiego świata sztuki - brzmiało to ciekawie, ale w tym jak przyjmowała to określenie, było jakieś znudzenie. Dobrze było wiedzieć, że jej prace podobały się innym, a z drugiej strony nie widziała nich nic odkrywczego i może dlatego odrobinę nie traktowała tego wszystkiego tak jak powinna. Nie była wdzięczna, to na pewno. Ale spotkanie z aktorką było już całkiem interesującym urozmaiceniem dnia codziennego. Stawiało ją w roli jakiegoś autorytetu.
- Zawsze wydawało mi się, że była to w większości domena czystokrwistych rodzin - odpowiedziała, obracając między palcami nóżkę kieliszka. Alice zdecydowała się na herbatę, ale Dolohov postanowiła skorzystać z okazji, ze wcale nie było juz tak wcześnie, a ten super różowiutki drink z karty wyglądał niezwykle zachecająco. - Wychowywałam się przez większość swojego życia w Paryżu i tam miała bardzo dużo doczynienia z artystami. Zawsze miałam wrażenie, że wszyscy tam raczej wzajemnie próbowali się inspirować, pomimo jakichś zazdrostek między sobą, niż próbować podporządkować biorące w tym udział kobiety - społeczeństwo czarodziejów, tych zwykłych a nie siedzących rodowych drzewach, wydawało się i tak postępowe w stosunku do czarodziejskiego świata. Kobieta Minister, wznoszono modły tak samo do bóstw kobiecych jak i męskich, a do tego dopuszczano kobiety do sportów bez mrugnięcia okiem. Lyssa chciała wygodnego życia, który zapewniłby jej małżonek, ale zawsze uważała że było w tym więcej jej własnego kaprysu niż przymusu społeczeństwa. Taka Lana, na przykład, radziła sobie całkiem dobrze a była sama.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.