02.05.2026, 22:27 ✶
Dzień zapowiadał się dzisiaj dość okropnie - pomimo faktu, że pogoda była piękna. Chciała ją jednak wykorzystać zupełnie inaczej niż na błąkanie się wokół fabryki, która smrodziła na całą okolicę oraz psuła krajobraz. Niestety, wpadło zgłoszenie, które od początku wydawało jej się głupim żartem, ale które należało sprawdzić. Tak więc, błąkała się po tej okolicy, starając się nie przyciągać spojrzeń innych, a zwłaszcza tutejszych mugoli. Nawet oni, dzisiaj, wydawali jej się jacyś odpychający, a przecież sama, w połowie, należała do tej części świata. Może i ona, dzisiaj, też była w jakimś sensie odpychająca?
Auror na służbie, w paskudnym humorze, to zdecydowanie była osoba przyciągająca do siebie niespodziewane zdarzenia i kłopoty oraz osoba, której nie chciało się spotkać, ponieważ zdecydowanie groziło to szukaniem dziury w całym - a gdy się tak szukało, to z pewnością zawsze coś się znalazło. Tym razem nawet nie musiała szukać - wystarczyło spojrzeć w niebo. Latająca miotła nie była czymś, co powinno widzieć się tak blisko mugolskich zabudowań, a już na pewno nie powinna ona lecieć w ich stronę. Jednak osoba, która siedziała na tym drewnianym kiju, całkowicie wydawała się niezainteresowana zmianą trasy. Chociaż już po chwili wiedziała, że to raczej nie jest naturalne zachowanie - nikt o zdrowych zmysłach nie leciał prosto na komin mugolskiej fabryki licząc, że ten się nagle odsunie bądź uskoczy w jakikolwiek inny sposób.
Odruchowo sięgnęła po różdżkę, myśląc nad zaklęciem, którym mogłaby ściągnąć tę osobę na dół, lecz nim cokolwiek przyszło jej do głowy, miotła wierzgnęła kilka razy - jakby nagle stwierdziła, że nie chce nieść na sobie dodatkowego ciężaru - i mogła właśnie obserwować dość bezwładny lot ludzkiej sylwetki ku ziemi. Teraz już w ogóle się nie wahała - ruszyła biegiem w stronę upadającego i machnęła różdżką rzucając zaklęcie poduszkujące. W ostatniej chwili upadek został wyhamowany, a pechowiec opadł na ziemię i... Okazał się całkiem młodą czarownicą.
— Nie uważało się na lekcjach latania, co? — Mruknęła całkiem zgryźliwie, gdy już podeszła bliżej. Teraz mogła się lepiej przyjrzeć dziewczynie i najwyraźniej miała do czynienia z kimś, kto pochodził z czystokrwistego rodu - oceniając po włosach, była skłonna przychylić się do nazwiska Malfoy. Sama miała na sobie mundur, a rude włosy splecione były w warkocz, więc nie była w stanie zbytnio ukryć swojej przynależności do Ministerstwa Magii.
— Nic ci nie jest? - Spytała kontrolnie, rozglądając się przy okazji dookoła, by mieć pewność, że nikt ich tu obecnie nie obserwuje w wielkim szoku.
Auror na służbie, w paskudnym humorze, to zdecydowanie była osoba przyciągająca do siebie niespodziewane zdarzenia i kłopoty oraz osoba, której nie chciało się spotkać, ponieważ zdecydowanie groziło to szukaniem dziury w całym - a gdy się tak szukało, to z pewnością zawsze coś się znalazło. Tym razem nawet nie musiała szukać - wystarczyło spojrzeć w niebo. Latająca miotła nie była czymś, co powinno widzieć się tak blisko mugolskich zabudowań, a już na pewno nie powinna ona lecieć w ich stronę. Jednak osoba, która siedziała na tym drewnianym kiju, całkowicie wydawała się niezainteresowana zmianą trasy. Chociaż już po chwili wiedziała, że to raczej nie jest naturalne zachowanie - nikt o zdrowych zmysłach nie leciał prosto na komin mugolskiej fabryki licząc, że ten się nagle odsunie bądź uskoczy w jakikolwiek inny sposób.
Odruchowo sięgnęła po różdżkę, myśląc nad zaklęciem, którym mogłaby ściągnąć tę osobę na dół, lecz nim cokolwiek przyszło jej do głowy, miotła wierzgnęła kilka razy - jakby nagle stwierdziła, że nie chce nieść na sobie dodatkowego ciężaru - i mogła właśnie obserwować dość bezwładny lot ludzkiej sylwetki ku ziemi. Teraz już w ogóle się nie wahała - ruszyła biegiem w stronę upadającego i machnęła różdżką rzucając zaklęcie poduszkujące. W ostatniej chwili upadek został wyhamowany, a pechowiec opadł na ziemię i... Okazał się całkiem młodą czarownicą.
— Nie uważało się na lekcjach latania, co? — Mruknęła całkiem zgryźliwie, gdy już podeszła bliżej. Teraz mogła się lepiej przyjrzeć dziewczynie i najwyraźniej miała do czynienia z kimś, kto pochodził z czystokrwistego rodu - oceniając po włosach, była skłonna przychylić się do nazwiska Malfoy. Sama miała na sobie mundur, a rude włosy splecione były w warkocz, więc nie była w stanie zbytnio ukryć swojej przynależności do Ministerstwa Magii.
— Nic ci nie jest? - Spytała kontrolnie, rozglądając się przy okazji dookoła, by mieć pewność, że nikt ich tu obecnie nie obserwuje w wielkim szoku.