04.05.2026, 12:25 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.05.2026, 12:26 przez Henry Lockhart.)
Henry miał ochotę powiedzieć, że wciąż nie rozumie, co to za różnica, ale się powstrzymał. Był ignorantem, jeśli chodziło o zastosowania roślin w innych celach niż gotowanie. Nie wiedział też, czy jutro będzie czas, by testować każdy jeden specyfik do kąpieli. W sumie po co, skoro i tak potem w życiu nie będzie go na takie stać? Na co dzień używał białego mydła, które miało również właściwości szamponu, niedrogiej wody kolońskiej i zwykłego kremu do twarzy. Nie miał powodów, żeby kiedykolwiek się specjalnie wypachniać. Raczej chodziło o to, by najzwyczajniej nie śmierdzieć. Podziwiał, że niektórzy mieli cierpliwość do tego, by dobierać sobie doskonałe kosmetyki.
Pytania o randkę uniknął, przynajmniej na czas, dopóki Hannibal nie wszedł do wanny i nie zaprosił go z powrotem. Za drzwiami łazienki Henio intensywnie myślał nad odpowiedzią. Jak mógłby to ująć we właściwe słowa? Chyba nie dało się powiedzieć o porannym spotkaniu z Hestią tak, żeby to nie brzmiało jak randka. Nonszalanckie kłamstwo typu "tak, to randka" przyniosłoby tylko serię niewygodnych pytań, więc ostatecznie Henry wybrał opcję szczerego powiedzenia, jak było. A sugestie Hannibala zamierzał najzwyczajniej zaakceptować jako wliczone ryzyko.
— To nie randka — odparł, siląc się na spokój. Tylko ten przeklęty rumieniec... To pewnie przez duchotę w łazience. — Idę z Hestią na spacer do sadu cytrusowego. Ona będzie szkicować, ja porobię zdjęcia. To... projekt artystyczny — przerwał na chwilę. Wolał zdecydowanie pogadać o drinkach. — Myślałem o tym, żeby spróbować tutejszych win. Jedno z nich ponoć zmienia smak wraz z temperaturą powietrza.
Pytania o randkę uniknął, przynajmniej na czas, dopóki Hannibal nie wszedł do wanny i nie zaprosił go z powrotem. Za drzwiami łazienki Henio intensywnie myślał nad odpowiedzią. Jak mógłby to ująć we właściwe słowa? Chyba nie dało się powiedzieć o porannym spotkaniu z Hestią tak, żeby to nie brzmiało jak randka. Nonszalanckie kłamstwo typu "tak, to randka" przyniosłoby tylko serię niewygodnych pytań, więc ostatecznie Henry wybrał opcję szczerego powiedzenia, jak było. A sugestie Hannibala zamierzał najzwyczajniej zaakceptować jako wliczone ryzyko.
— To nie randka — odparł, siląc się na spokój. Tylko ten przeklęty rumieniec... To pewnie przez duchotę w łazience. — Idę z Hestią na spacer do sadu cytrusowego. Ona będzie szkicować, ja porobię zdjęcia. To... projekt artystyczny — przerwał na chwilę. Wolał zdecydowanie pogadać o drinkach. — Myślałem o tym, żeby spróbować tutejszych win. Jedno z nich ponoć zmienia smak wraz z temperaturą powietrza.
Złoty chłopiec
Przymruż złociste światełka,
Ukryj się pod matki rąbek,
Nim cię zgubi śronu ząbek
Lub chłodnej rosy perełka.
Przymruż złociste światełka,
Ukryj się pod matki rąbek,
Nim cię zgubi śronu ząbek
Lub chłodnej rosy perełka.