04.05.2026, 15:02 ✶
Wydało mu się przez chwilę, że sprzedawczyni się nad nim litowała. Normalnie by się zdenerwował. Zawsze starał się być samodzielny w stu procentach. Nie potrafił przyjmować pomocy. Teraz jednak nie umiał zdobyć się na złość. Szczególnie, gdy jego nozdrza wypełnił zapach. Jego wzrok spoczął na tym, co działo się za ladą. Kawałek dorsza skwierczał na oleju, wydzielając słodkawą, smakowitą woń. I te frytki... Henry wyobrażał je sobie jako doskonale słone, podane z nieboską ilością keczupu. Dziadkowie by go z pewnością ochrzanili za taki posiłek, bez surówki ani żadnych innych witamin. A jednak... dziadków już tu nie było.
— Dzięki — mruknął, wciąż przyglądając się jedzeniu, jak zahipnotyzowany. Odłożył na ladę list, nie zwracając uwagi na złamaną pieczęć. Kto by się przejmował w takim momencie łamaniem kodeksu tajności? A gdyby wzięli go do aresztu, może miałby gdzie mieszkać?
Czy on naprawdę rozważał popełnienie wykroczenia, by mieć miejsce do spania? Tak nisko już upadł?
— Cokolwiek w sumie. Choć, jakby była cola... — znów skierował wzrok na sprzedawczynię. Tym razem spojrzał na nią błagalnie, niczym skrzywdzony szczeniaczek. — Mogę kiedyś donieść zaległą zapłatę. Nie chcę, żebyś miała przeze mnie problemy. Po prostu muszę... jakoś to zebrać.
Może sam powinien zacząć sprzedawać smażone jedzenie? W końcu gotował całkiem nieźle i mógłby siedzieć za ladą całe dnie. Był na tyle zdesperowany, by dać się wyzyskać do cna jakiemuś drobnemu przedsiębiorcy oszukującemu przy rozliczeniach podatkowych.
— Dzięki — mruknął, wciąż przyglądając się jedzeniu, jak zahipnotyzowany. Odłożył na ladę list, nie zwracając uwagi na złamaną pieczęć. Kto by się przejmował w takim momencie łamaniem kodeksu tajności? A gdyby wzięli go do aresztu, może miałby gdzie mieszkać?
Czy on naprawdę rozważał popełnienie wykroczenia, by mieć miejsce do spania? Tak nisko już upadł?
— Cokolwiek w sumie. Choć, jakby była cola... — znów skierował wzrok na sprzedawczynię. Tym razem spojrzał na nią błagalnie, niczym skrzywdzony szczeniaczek. — Mogę kiedyś donieść zaległą zapłatę. Nie chcę, żebyś miała przeze mnie problemy. Po prostu muszę... jakoś to zebrać.
Może sam powinien zacząć sprzedawać smażone jedzenie? W końcu gotował całkiem nieźle i mógłby siedzieć za ladą całe dnie. Był na tyle zdesperowany, by dać się wyzyskać do cna jakiemuś drobnemu przedsiębiorcy oszukującemu przy rozliczeniach podatkowych.
Złoty chłopiec
Przymruż złociste światełka,
Ukryj się pod matki rąbek,
Nim cię zgubi śronu ząbek
Lub chłodnej rosy perełka.
Przymruż złociste światełka,
Ukryj się pod matki rąbek,
Nim cię zgubi śronu ząbek
Lub chłodnej rosy perełka.