- Pierdolisz - zakomunikował Atreus, z niedowierzaniem spoglądając na Chrisa, zanim usta rozciągnęły się w coraz większym uśmiechu, w miarę jak dochodziło do niego że nie, absolutnie teraz nie zmyślał i był jak najbardziej poważny. Wreszcie prychnął i zaśmiał się w głos, bo już widział oczyma wyobraźni całą tę sytuację. Cressida była w swoim zachowaniu niezwykle wręcz absurdalna i żadne zdrowe argumenty do niej nie trafiały, jeśli już się na coś zdecydowała. Mógł więc sobie wyobrazić frustrację wszystkich zgromadzonych, Avery, Rosiera i przede wszystkim jego ciotki. Ale historia nie kończyła się tutaj, o nie nie. Szło to wszystko dalej i to w jakieś włamanie nawet. Bulstrode prychnął znowu, odsuwając na moment od ust odpalonego papierosa i kręcąc przy tym głową z niedowierzaniem. - Jestem jeszcze w stanie zrozumieć naskoczenie na twoją ciotkę... Znaczy nie rozumiem, ale to wariatka, więc powiedzmy że wyobrażam sobie jak robi takie kretynizmy. Raz próbowała naskoczyć na moją siostrę, więc można powiedzieć że ma już to w historii. Ale włamanie? No, no, tego już się nie spodziewałem. Prędzej bym zakładał że da ci jakiś zaklęty obraz, przez który obserwowałaby jak śpisz - bo jednak to włamanie to jednak był dość inwazyjny sposób. Za to można już było wnieść oskarżenia i zgłosić sytuację na bum. A obraz? Obraz było ciężko rozpracować. - I co, ostatecznie jej się udało czy ją przegoniłeś? - zapytał jeszcze z zaciekawieniem.
Szli dalej przed siebie, podążając w kierunku kolejnego baru, o który chcieli zahaczyć. Poprzedni im się znudził, chociaż przynajmniej zdążyli już się odpowiednio w nim zaprawić. I kiedy z pobliskiego zaułka popłynął dziecięcy płacz, Atreus nawet nie mrugnął okiem, albo nie słysząc, albo udając że nie słyszy, a może i zwyczajnie uważając że czyjekolwiek to dziecko było, to rodzice się nim w jakiś sposób zaraz zajmą. Idąc jednak dalej, nieuchronnie zbliżali się do źródła płaczu, a kiedy zza winkla wychynęła na nich ślepo zakończona alejka, wyskoczyła z niej zapłakana dziewczynka, wczepiając się rączkami w szatę Atreusa.
- Pomocy! - krzyknęła cienkim głosikiem, z oczami czerwonymi i buzią mokrą od łez. - Proszę, nie mogę złapać mojego kotka!