Nora nie do końca zdawała sobie sprawę z czym konkretnie przyszedł do niej Benjy. Wiedziała, że istnieje jakiś problem, który zwrócił jego uwagę, tyle, że nie do końca miała świadomość jakiej dziedziny on dotyczył. To odrobinę ją niepokoiło, ale gdyby sprawa była bardzo nagląca na pewno wspomniałby o niej więcej w liście. Być może więc coś było na rzeczy, jednak nie było to takie niepokojące, aby musieli się tym zająć od razu. To było odrobinę pocieszające. Ostatnio spotykały ją drobne przeciwności losu, ale nie sądziła, że ma prawo narzekać patrząc na to, że inni mieli jeszcze gorzej. Nie skupiała się na swoich niepowodzeniach, tylko udawała, że nie istniały - to wydawało jej się być bardziej słusznym podejściem, zresztą miała sporo szczęścia bo otaczała się cudownymi ludźmi, zawsze znajdowali czas, aby ją odwiedzić, czy sprawdzali, czy na pewno sobie radzi - nie, żeby tego oczekiwała. Raczej nie dzieliła się swoimi uczuciami, wolała to zostawiać dla siebie, bo wszyscy wokół mieli swoje własne problemy, przy których te jej wydawały się zupełnie nic nie znaczące.
- Czy potrzebujesz czegoś konkretnego, aby je potwierdzić? - Nadal nie do końca wiedziała o co chodzi, więc wolała zapytać o to wprost. Jeśli chciał coś potwierdzać to by oznaczało, że miał już jakieś pewne założenia, które wymagały weryfikacji, jeśli miała mu ją ułatwić to potrzebowała informacji w jaki sposób mogłaby to zrobić.
- W takim wypadku udało nam się ustalić, że powód istnieje, skoro do tego wracałeś. - Rozmowa nie należała dla niej do najprostszych - bo nadal nie dostała żadnych konkretów, wiedziała, że już niedługo powinno się to zmienić, bo nie znalazł się tutaj bez powodu. Dostrzegł coś, co zwróciło jego uwagę, chciał to sprawdzić. Nie zamierzała mu tego utrudniać, szczególnie, że sprawa dotyczyła jej. Proste, że chciała się dowiedzieć skąd i dlaczego wzięły się te przemyślenia.
- Czy sugerujesz, że moja niezdarność nie jest czymś normalnym? - Mrugnęła, bo trochę tak to odebrała. Przywykła do tego, że czasem po prostu przytrafiały jej się sytuacje, które raczej nie zdarzały się nikomu innemu. Była właścicielką klubokawiarni, potrafiła dopilnować terminów, dbać o klientów, opiekowała się córką, jednak w niektórych momentach po prostu nie zauważała przeszkód, czy reagowała nazbyt energicznie przez co przytrafiały jej się nie do końca planowane sytuacje. Tak chyba wyglądało życie, nie można było być idealnym. Akceptowała to, bo co innego mogła zrobić. On jej teraz sugerował, że to wcale nie był jej urok?
Mina jej zrzedła, gdy wspomniał o tym, że to, co nad nią wisi może ewoluować i krzywdzić innych. Nie pomyślała o tym, nie brzmiało to kolorowo. Sobą jakoś nieszczególnie się przejmowała, jednak bliskimi... tu sprawa wyglądała inaczej.
- Możesz mieć rację. Nie pamiętam kiedy się to zaczęło, ale kiedyś chyba było trochę inaczej. - Próbowała się skupić i wrócić do przeszłości, jednak nie do końca umiała odnaleźć w czasie moment, gdy zaczęła być taka. Uznała to za coś normalnego, przywykła do tego tak po prostu, być może z początku zaczęła zwalać na zmęczenie, o co wcale nie było trudno, bo przecież od dawna była samodzielną matką, ale kiedy tak o tym mówił docierało do niej, że kiedyś było inaczej.
- Nie ukrywam, że trochę mnie to przestraszyło. - Norka wolała być z nim szczera. - Czy w jakiś sposób możemy zweryfikować to, czy jestem normalna, czy jednak nie do końca? i czy da się coś z tym zrobić, czy nie bardzo? - Nie znała się na klątwach, nie spodziewała się, że ktoś mógł na nią jakąś rzucić. Benjy jednak był dosyć blisko z osobami, które ją znały, może mogli razem dojść do takich wniosków. Nie lekceważyła tego, co miał jej do powiedzenia, wręcz przeciwnie mogła wydawać się dość mocno przejęta tymi wiadomościami.
- Nie wiem, co należy teraz zrobić, jesteś specjalistą, czy możesz mi z tym pomóc? - Spoglądała na niego czekając na to, co miał jej do powiedzenia, skoro to zauważył to pewnie tak było.