07.05.2026, 09:01 ✶
Samo w sobie bycie kobietą rzeczywiście było w świecie czarodziejów znacznie łatwiejsze niż w mugolskim. Ot, miało się przecież tyle samo szans, co mężczyźni (tego samego statusu krwi), było się dopuszczanym do urzędów, do zawodów sportowych, do świata sztuki... A jednak zawsze coś w tym schemacie zgrzytało. Zawsze coś stawiało człowieka w wyznaczonej z góry pozycji społecznej.
– To się dzieje wszędzie, gdzie mamy do czynienia z naszą religią. Najbardziej czcimy Matkę, wzorujemy się na niej, ale cóż z jej córkami? – westchnęła. Zamieszała łyżeczką w słodkiej herbacie. – Na końcu drogi zawsze czeka nas los matki. Mężczyzna i dzieci. A co jeśli tego nie chcemy?
Ona tego nie chciała. Marzyła o życiu w małym domku, gdzieś na skraju Kniei. O własnym ogródku. O innej osobie u swego boku, o bratniej duszy. Wiedziała jednak na pewno, że nigdy nie pragnęła dzielić życia z mężczyzną. Nie pragnęła mieć dzieci, mimo, że lubiła z nimi pracować na teatralnych warsztatach. Wiedziała, że takie życie po prostu nie było dla niej.
– Opowiedz coś więcej o Paryżu. O tamtym świecie, twoim życiu jako malarka – Alice zmieniła temat. – Jak się czułaś w tamtym środowisku? Jak wpływała na ciebie presja tamtego świata?
Pytała otwarcie, bez lęku. Lyssa rzeczywiście jawiła się jako doskonały przykład młodej artystki. Już to, jak się nosiła, sprawiało, że Alice robiła w głowie notatki, by potem postarać się odwzorować tę postawę ciała, wzniesiony podbródek, płynne ruchy. Wiedziała, że zrobi to zapewne inaczej, w końcu aktorstwo zawsze było jedynie interpretacją postaci, ale starała się i tak wywieść ze spotkania jak najwięcej.
– To się dzieje wszędzie, gdzie mamy do czynienia z naszą religią. Najbardziej czcimy Matkę, wzorujemy się na niej, ale cóż z jej córkami? – westchnęła. Zamieszała łyżeczką w słodkiej herbacie. – Na końcu drogi zawsze czeka nas los matki. Mężczyzna i dzieci. A co jeśli tego nie chcemy?
Ona tego nie chciała. Marzyła o życiu w małym domku, gdzieś na skraju Kniei. O własnym ogródku. O innej osobie u swego boku, o bratniej duszy. Wiedziała jednak na pewno, że nigdy nie pragnęła dzielić życia z mężczyzną. Nie pragnęła mieć dzieci, mimo, że lubiła z nimi pracować na teatralnych warsztatach. Wiedziała, że takie życie po prostu nie było dla niej.
– Opowiedz coś więcej o Paryżu. O tamtym świecie, twoim życiu jako malarka – Alice zmieniła temat. – Jak się czułaś w tamtym środowisku? Jak wpływała na ciebie presja tamtego świata?
Pytała otwarcie, bez lęku. Lyssa rzeczywiście jawiła się jako doskonały przykład młodej artystki. Już to, jak się nosiła, sprawiało, że Alice robiła w głowie notatki, by potem postarać się odwzorować tę postawę ciała, wzniesiony podbródek, płynne ruchy. Wiedziała, że zrobi to zapewne inaczej, w końcu aktorstwo zawsze było jedynie interpretacją postaci, ale starała się i tak wywieść ze spotkania jak najwięcej.