Ten mecz można by w spokoju podzielić na dwa starcia. Pierwszym był pojedynek szukających - Wood kontra Nott. Ta dwójka miała wiele do udowodnienia swoim drużynom. Nott, który pokaże, że jest niekwestionowaną legendą oraz to, że zwycięży przed własną publiką na rodzimym stadionie. Wood, która udowodni, że Harpie też są w stanie wspiąć się na szczyt tabeli w tym sezonie.
Drugim pojedynkiem, które zeszło na dalszy plan było starcie pozostałych zawodników. Starali się ze wszystkich swoich sił zdobyć jakiekolwiek punkty dla swojej drużyny. Każdy strzelony kafel to jednak zawsze pewne 10 punktów. Aż by się chciało rzecz, że lepszy kafel w kole niż znicz na boisku. Pytanie czy było to prawdą?
Większość meczu wyglądała tak samo. Tutaj atak ścigających, tu niemal niemożliwa obrona. Tam ktoś prawie tłuczkiem dostał. Czyli tak jak wygląda przeciętny mecz quidditcha. Gdyby to była jedyna rozrywka jaką obie drużyny miał dzisiaj zaprezentować to rzesza fanów byłaby bardzo niepocieszona.
Na całe szczęście pozostawała jeszcze pewna bardzo zaangażowana dwójka, która nie zamierzała zawieść swoich fanów. Zarówno szukający z Puddlemere i Harpii nie mieli zamiaru odpuszczać. Ganiali się w tę i nazad po całym boisku. Momentami ciężko było ich zauważyć, tak szybko zmieniali swoje położenie. Każdy kto próbował za nimi nadążyć miał szansę nabawić się mocnego bólu szyi.
Na niekorzyść granatowych przemawiał fakt, że to niestety Heather dominowała w pogoni za złotym zniczem. Tłum zamarł prawie dwukrotnie kiedy to ta młoda, rudowłosa zawodniczka było o włos od zainkasowania 150 punktów na konto swojej drużyny. Niestety zawsze brakowało tego jednego elementu. Jednej chwili, aby złapać uciekiniera.
Reszta dziewczyn z Harpii nie zamierzała jednak zostawiać samej Wood na polu bitwy. Raz za razem zdobywały kolejne punkty przerzucając kafel przez koło. Były w tym zdecydowanie lepsze od Zjednoczonych. Zyskały znaczącą przewagę nad swoimi przeciwnikami. Bo jak inaczej można nazwać wynik 80 do 150 dla drużyny przyjezdnej.
Wszyscy byli już niemal pewni, że trzecie podejście rudowłosej z Holyhead musi zakończyć całe spotkanie. Znalazła się ona bowiem centymetry od znicza. I już go miała łapać kiedy… Philip Nott przechwycił jej go sprzed nosa, zyskując 150 punktów na swoje konto i tym samym kończąc dzisiejszy mecz.
Szukający z Puddlemere po raz kolejny udowodnił dlaczego gra na swojej pozycji przez tyle lat. Gdyby nie on, granatowi dzisiaj wróciliby na tarczy z tego pojedynku.
Nikt jednak nie mógł odmówić świetnego występu Wood. Sam Stanley był zdziwiony, że poszło jej nawet nieźle. Pokazała kawałek bardzo dobrego quidditcha. Zresztą nie tylko ona. Wszyscy pokazali się z dobrej strony i dostarczyli tyle wrażeń kibicom ile powinni. Była to prawdziwa gratka dla koneserów tego sportu. No i oczywiście jeden z ważniejszych meczy w tym sezonie. Jednak przed obiema drużynami było jeszcze kilka spotkań i nie należało teraz spoczywać na laurach.
Stanley wraz ze Stellą wrócili na ulicę Pokątną niedługo po tym jak zakończył się cały mecz. Borgin cieszył się jak małe dziecko, że wygrała jego ukochana drużyna. Nie omieszkał również podziękować pannie Avery za jej towarzystwo podczas tego wydarzenia. Pożegnali się, a Stanley poszedł dalej w tango, aby świętować zwycięstwo
Zjednoczeni do boju!"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972