07.05.2026, 09:58 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.05.2026, 09:58 przez Icarus Prewett.)
— Mam w takim razie nadzieję, że nie sfalsyfikuję twojej hipotezy — uśmiechnął się zalotnie, kiedy wchodzili z Moną na parkiet.
Cieszył się, że Millie wyjaśniła Basilowi, oczywiście we własnym, oryginalnym i zdecydowanie przesadzonym stylu, że flirtował z Mo i to gadanie o badaniach było w gruncie rzeczy swego rodzaju gadką na podryw. Wnikanie w szczegóły wydawało się kompletnie zbędne. Ot zwykła wymiana słów, w których chodziło tylko o to, by obu stronom zrobiło się miło.
Basil rzeczywiście nie powinien był się forsować, a tańczenie potrafiło być męczące. I stresujące, bo trzeba było balansować pomiędzy niewyglądaniem ospale, a ruszaniem się tak, by za bardzo się nie spocić (noszenie białej koszuli nie sprzyjało fizycznemu wysiłkowi). Jednak udało mu się z Mo przetańczyć jeszcze jeden taniec, coś na kształt walca wiedeńskiego, ale bez szczególnego zwrócenia uwagi na przestrzeganie dyscypliny kroków.
Potem wrócili do stolika, usiedli przy Millie i Basilu.
— Wiecie co? — zagadnął ich wesoło. — Uwielbiam to, że się przyjaźnicie. Jesteście jak ogień i woda, tak kompletnie inni, a jednak trzymacie się razem. To jakieś takie, sam nie wiem, urocze?
Nie wiedział, czy dobrze odczytał atmosferę. Możliwe, że nie. A jednak był tu z Moną, dobrze się bawił i nie wypił ani kropli alkoholu. Czuł się z tym wspaniale.
Cieszył się, że Millie wyjaśniła Basilowi, oczywiście we własnym, oryginalnym i zdecydowanie przesadzonym stylu, że flirtował z Mo i to gadanie o badaniach było w gruncie rzeczy swego rodzaju gadką na podryw. Wnikanie w szczegóły wydawało się kompletnie zbędne. Ot zwykła wymiana słów, w których chodziło tylko o to, by obu stronom zrobiło się miło.
Basil rzeczywiście nie powinien był się forsować, a tańczenie potrafiło być męczące. I stresujące, bo trzeba było balansować pomiędzy niewyglądaniem ospale, a ruszaniem się tak, by za bardzo się nie spocić (noszenie białej koszuli nie sprzyjało fizycznemu wysiłkowi). Jednak udało mu się z Mo przetańczyć jeszcze jeden taniec, coś na kształt walca wiedeńskiego, ale bez szczególnego zwrócenia uwagi na przestrzeganie dyscypliny kroków.
Potem wrócili do stolika, usiedli przy Millie i Basilu.
— Wiecie co? — zagadnął ich wesoło. — Uwielbiam to, że się przyjaźnicie. Jesteście jak ogień i woda, tak kompletnie inni, a jednak trzymacie się razem. To jakieś takie, sam nie wiem, urocze?
Nie wiedział, czy dobrze odczytał atmosferę. Możliwe, że nie. A jednak był tu z Moną, dobrze się bawił i nie wypił ani kropli alkoholu. Czuł się z tym wspaniale.
Too close to the Sun
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.