07.05.2026, 10:34 ✶
Łzy lśniące w jej oczach łamały mu serce. Nie wiedział wcześniej, że ciężar wspomnień mógł ją tak przygnieść. Że ta najpiękniejsza osoba na świecie uważała swoje ciało za odrażające. Co Icarus mógł uczynić przy takim bólu? Czy potrafił go uśmierzyć? Musiał spróbować. Nie mógł pozostać bez słowa, bez reakcji. Kochał ją nie tylko w momentach, gdy składali sobie pocałunki, gdy śmiali się i bawili. Był tu, żeby jej pomóc. Żeby pokazać, że nie jest sama na świecie.
Nie odpowiedział jednak na jej słowa, bo nie potrafił odnaleźć właściwych. Zamiast tego odpiął jej protezę. Zdjął ją ostrożnie, odłożył na stolik obok kanapy. Była dość ciężka. A może po prostu Ari nie zdawał sobie sprawy, ile ważyć mogła ludzka ręka?
Podwinął jej rękaw, aż ujrzał jej bliznę. Wygojoną, lecz wciąż poszarpaną. Ślad po czymś niewyobrażalnie bolesnym. Kiedyś Icarus słyszał teorię, że tym, co dało ludziom przewagę nad zwierzętami były właśnie przeciwstawne kciuki. Dłonie. Mona została zaś jednej pozbawiona. To nie był tylko uraz na ciele. Mógł odebrać jej ten fragment człowieczeństwa. A jednak, Icarus nie wierzył w tę teorię. Historia pokazywała, że ludzie byli czymś zdecydowanie więcej niż ciałem. Tworzyli, myśleli, rozważali i kochali. Nieważne, ile mieli rąk, nóg, czy widzieli, słyszeli... Zawsze znajdowali nowe sposoby na obecność w świecie.
Ari nachylił się i patrząc Monie w oczy, ucałował jej bliznę. Był to delikatny, czuły dotyk ust. Znak wart więcej niż milion słów.
— To musiało być dla ciebie straszne. Strasznie bolesne, rozdzierające — rzekł cicho. — Jesteś najsilniejszą osobą, jaką znam. I kocham cię za tę siłę, ale i za to, że byłaś skłonna pokazać mi to, co uważasz za słabość — złożył kolejny pocałunek, tym razem bliżej ramienia — Chcę być dla ciebie pomocną dłonią, gdy tylko będziesz jej potrzebować. Chcę zapewniać cię każdego dnia, że jesteś godna miłości nie tylko mojej, ale i całego świata. Chcę ciebie, Mo. Chcę nas.
Nie odpowiedział jednak na jej słowa, bo nie potrafił odnaleźć właściwych. Zamiast tego odpiął jej protezę. Zdjął ją ostrożnie, odłożył na stolik obok kanapy. Była dość ciężka. A może po prostu Ari nie zdawał sobie sprawy, ile ważyć mogła ludzka ręka?
Podwinął jej rękaw, aż ujrzał jej bliznę. Wygojoną, lecz wciąż poszarpaną. Ślad po czymś niewyobrażalnie bolesnym. Kiedyś Icarus słyszał teorię, że tym, co dało ludziom przewagę nad zwierzętami były właśnie przeciwstawne kciuki. Dłonie. Mona została zaś jednej pozbawiona. To nie był tylko uraz na ciele. Mógł odebrać jej ten fragment człowieczeństwa. A jednak, Icarus nie wierzył w tę teorię. Historia pokazywała, że ludzie byli czymś zdecydowanie więcej niż ciałem. Tworzyli, myśleli, rozważali i kochali. Nieważne, ile mieli rąk, nóg, czy widzieli, słyszeli... Zawsze znajdowali nowe sposoby na obecność w świecie.
Ari nachylił się i patrząc Monie w oczy, ucałował jej bliznę. Był to delikatny, czuły dotyk ust. Znak wart więcej niż milion słów.
— To musiało być dla ciebie straszne. Strasznie bolesne, rozdzierające — rzekł cicho. — Jesteś najsilniejszą osobą, jaką znam. I kocham cię za tę siłę, ale i za to, że byłaś skłonna pokazać mi to, co uważasz za słabość — złożył kolejny pocałunek, tym razem bliżej ramienia — Chcę być dla ciebie pomocną dłonią, gdy tylko będziesz jej potrzebować. Chcę zapewniać cię każdego dnia, że jesteś godna miłości nie tylko mojej, ale i całego świata. Chcę ciebie, Mo. Chcę nas.
Too close to the Sun
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.