07.05.2026, 19:09 ✶
Mona poczuła zimne powietrze na odsłoniętej bliźnie. Poszarpane tkanki zdążyły przecież się zrosnąć na przestrzeni miesięcy w nierówny wzór, a kolor skóry przechodził od bladej różowatości po brązowe pasma tej starej bliznowatej. W związku z tym, zakończenie ramienia nie sposób było nazwać pięknym. Było świadectwem własnej niekompetencji.
Spojrzała na niego, w jej oczach malowało się zdumienie. Gdy złożył kolejny pocałunek, oddech kobiety uwięzł w gardle. Lata obaw, wstydu i gorzkiej niechęci, które wzniosła wokół tematu ramienia jak mury twierdzy, zaczęły kruszeć się pod wyczuwalnym dotykiem jego warg. Nigdy nie przypuszczała, że ktokolwiek zdoła spojrzeć na to miejsce bez odrazy lub litości, a tym bardziej obdarzyć je czułością.
— Najwyraźniej nie miłości mojej rodziny — odparła cicho. Nie miłość była cnotą jej rodziny. — Poręczysz za mojego ojca?
Cały ciężar dawnych urazów, całe rozgoryczenie złożyła na barkach bogom ducha winnego Icarusa. Kierowała nim jedynie troska o nią. Jakże mógł odpowiadać za czyny człowieka, którego nigdy nie widział Prewett na oczy, a wywodzącego się z jednego z najbardziej konserwatywnych rodów w całej magicznej Brytanii?
„Chcę ciebie, Mo. Chcę nas.” Och, jak ją serce bolało!
— Dwi'n dy garu di'n fwy na bywyd fy hun. Jesteś dla mnie wszystkim — wymamrotała, pochylając głowę pokutnie. Wstyd palił ją od środka. Jedna z łez spłynęła po jej policzku, aby po chwili oderwać się od drżącego podbródka i opaść cicho na jego twarz.
Spojrzała na niego, w jej oczach malowało się zdumienie. Gdy złożył kolejny pocałunek, oddech kobiety uwięzł w gardle. Lata obaw, wstydu i gorzkiej niechęci, które wzniosła wokół tematu ramienia jak mury twierdzy, zaczęły kruszeć się pod wyczuwalnym dotykiem jego warg. Nigdy nie przypuszczała, że ktokolwiek zdoła spojrzeć na to miejsce bez odrazy lub litości, a tym bardziej obdarzyć je czułością.
— Najwyraźniej nie miłości mojej rodziny — odparła cicho. Nie miłość była cnotą jej rodziny. — Poręczysz za mojego ojca?
Cały ciężar dawnych urazów, całe rozgoryczenie złożyła na barkach bogom ducha winnego Icarusa. Kierowała nim jedynie troska o nią. Jakże mógł odpowiadać za czyny człowieka, którego nigdy nie widział Prewett na oczy, a wywodzącego się z jednego z najbardziej konserwatywnych rodów w całej magicznej Brytanii?
„Chcę ciebie, Mo. Chcę nas.” Och, jak ją serce bolało!
— Dwi'n dy garu di'n fwy na bywyd fy hun. Jesteś dla mnie wszystkim — wymamrotała, pochylając głowę pokutnie. Wstyd palił ją od środka. Jedna z łez spłynęła po jej policzku, aby po chwili oderwać się od drżącego podbródka i opaść cicho na jego twarz.
Sweet, mourning lamb
There's nothing you can do
Bound to suffering eternal through
the sins of their fathers committed
long before their conception
There's nothing you can do
Bound to suffering eternal through
the sins of their fathers committed
long before their conception