08.05.2026, 21:42 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.05.2026, 22:07 przez Lana Dolohov.)
![[Obrazek: imgproxy.php?id=0kMhg7p.jpeg]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=0kMhg7p.jpeg)
Jezioro w londyńskim Parku Battersea otaczała zieleń drzew, tworzących iluzję dzikiej przyrody w centrum miasta. Dla mieszkańców stolicy zmęczonych zgiełkiem Hyde Parku, lokacja ta stanowiła popularne miejsce do wypoczynku. Idealne miejsce zarówno dla samotnych spacerowiczów, jak i rodzin z dziećmi oraz par. Zapewne właśnie ta renoma skłoniła Richarda "Dicka" Flinta do zaproszenia panny Dolohov na przejażdżkę łódką w Battersea.
Spotkanie oczywiście zostało wcześniej zaaranżowane przez ich rodziców i szczegółowo zaplanowane. Dziwnym trafem, zaproszenie zostało wystosowane akurat podczas krótkiego pobytu Lany w Londynie z okazji Lammas. Cóż za zbieg okoliczności. W ciągu swoich kilku lat dorosłości, Dolohovówna miała już okazję uczestniczyć w paru podobnych "randkach", więc dobrze znała otaczający je teatrzyk wyreżyserowanych gestów. Młody dżentelmen wychodził z inicjatywą spotkania, a młoda dama się zgadzała. Zawsze ten sam schemat.
Lana musiała jednak przyznać swojej mamie, że tym razem udało jej się dobrać koncept randki, który podpadł do gustu obu uczestnikom. Spokojny rejs z dala od gwaru wielkiego miasta raczej nie spowodowałby ryzyka przebodźcowania u Dolohovówny. Z kolei Dick okazał się być pasjonatem wszelkiego rodzaju łodzi i kiedy tylko znaleźli się na wodzie, zaczął opowiadać towarzyszce o budowie tego małego statku. Nie był przy tym niemiły ani nie narzucał tematu; po prostu bardzo pasjonował się swoim hobby. Lana w pewnym sensie go rozumiała, ponieważ zapewne sama tak brzmiała, kiedy schodziła na tematy związane z historią. Niestety, nie znała się na żeglarstwie, więc mogła jedynie kiwać głową, słuchając wywodu wiosłującego Flinta (ona była za słaba by to zrobić, zresztą ich łódka i tak miała tylko jeden zestaw wioseł). Gdy czarodziej spytał ją, co uważa o jeziorze w Parku Battersea odpowiedziała, że krajobraz jest bardzo malowniczy, lecz kiedyś te tereny były popularnym miejscem na pojedynkowanie się. Potem zaczęła opowiadać o pojedynku, który stoczył tutaj książę Wellington w pierwszej połowie XIX wieku. Dick słuchał uważnie, również kiwając głową, ale nie dodawał nic od siebie. Najwyraźniej faktycznie byli do siebie podobni. Jak to jednak bywa z magnesami, dwa takie same bieguny się odpychają, więc również między ich dwójką nic nie zaiskrzy. Dolohovówna nie była pewna czy Flint sam chciał pójść z nią na randkę, czy też został do tego przymuszony, ale przynajmniej nie próbował niczego na niej wymusić. Zatem zapewne spędzą to popołudnie na koleżeńskiej wymianie ciekawostek. No cóż, mogło być gorzej.
Kiedy znów przyszła kolej mężczyzny na prowadzenie rozmowy, skupił się on na zagadnieniu fauny występującej w tym zbiorniku wodnym. Lana wciąż go słuchała, lecz jej wzrok zamiast na towarzyszu, sunął po otaczającej ich scenerii. Długie gałęzie kołyszące się na wietrze. Promienie słońca odbijające się w tafli wody. Zadziwiająco mało innych ludzi na łódkach, pomimo pory wakacyjnej. Dla stroniącej od tłumów czarownicy było to jednak pozytywne zaskoczenie; zwłaszcza, że mugole mogliby uznać jej białą sukienkę z długimi rękawami oraz małą parasolkę w tym samym kolorze za dość staroświecki strój.
She was like a star,
nothing but a beautiful echo of death.
nothing but a beautiful echo of death.