09.05.2026, 13:58 ✶
— Najdroższy, jakim sposobem zdołaliśmy przejść z pocałunków do rozmowy o moim ojcu? — jęknęła żałośnie, pociągając nosem. Chwilę wcześniej całowała go zachłannie, a w tym momencie jej kaprys zmęczonego serca wywołał sam wilka z lasu… Wystarczyło więc zamknąć oczy, wtulić się w lubego i udawać przez kilka minut, że nie była najmarniejszym ogniwem własnej rodziny. W związku z tym, powolutku osunęła się niżej, przywarła do Icarusa boku całym ciałem. Policzek oparła o jego ramię. Gdy odchyliła głowę, spojrzenie zatrzymało się na śladzie po własnym ugryzieniu na szyi mężczyzny.
Mona uśmiechnęła się wbrew własnemu zawstydzeniu, czerpiąc dziwną satysfakcję z tego, co zrobiła.
Przysunęła się i raz jeszcze musnęła ustami to miejsce z nabożeństwem.
— Za mocno? — spytała o wcześniejsze ugryzienie. Pamiętała przecież tamten wieczór w łazience Marty, kiedy żartowała bezwstydnie szczęśliwa, że któregoś dnia będą musieli tłumaczyć się przed jej ojcem. Jednocześnie westchnęła ciężko. — Gdybyś rzeczywiście postanowił zabiegać o moją rękę, przepytałby cię zapewne z podstaw smokologii, a później zabrał wysoko w góry, żeby sprawdzić, czy potrafisz dotrzymać mu kroku. Po śmierci mamy… a potem po moim… — poruszyła ramieniem. Mona poczuła gęsią skórkę. — Stał się bardzo… agresywny i okrutny. Nie sądzę, żeby potrafił spojrzeć na mnie i nie widzieć porażki — przyznała. — Gra nigdy nie była warta świeczki w moim przypadku, Ari.
Mona uśmiechnęła się wbrew własnemu zawstydzeniu, czerpiąc dziwną satysfakcję z tego, co zrobiła.
Przysunęła się i raz jeszcze musnęła ustami to miejsce z nabożeństwem.
— Za mocno? — spytała o wcześniejsze ugryzienie. Pamiętała przecież tamten wieczór w łazience Marty, kiedy żartowała bezwstydnie szczęśliwa, że któregoś dnia będą musieli tłumaczyć się przed jej ojcem. Jednocześnie westchnęła ciężko. — Gdybyś rzeczywiście postanowił zabiegać o moją rękę, przepytałby cię zapewne z podstaw smokologii, a później zabrał wysoko w góry, żeby sprawdzić, czy potrafisz dotrzymać mu kroku. Po śmierci mamy… a potem po moim… — poruszyła ramieniem. Mona poczuła gęsią skórkę. — Stał się bardzo… agresywny i okrutny. Nie sądzę, żeby potrafił spojrzeć na mnie i nie widzieć porażki — przyznała. — Gra nigdy nie była warta świeczki w moim przypadku, Ari.
Sweet, mourning lamb
There's nothing you can do
Bound to suffering eternal through
the sins of their fathers committed
long before their conception
There's nothing you can do
Bound to suffering eternal through
the sins of their fathers committed
long before their conception