09.05.2026, 19:01 ✶
Kręgi rozeszły się po powierzchni jeziora w pewnym oddaleniu od łódki, kiedy mała portowa foka przecięła z gracją wodę.
— Mamo! Foka!
Starsza kobieta roześmiała się rozbawiona wyobraźnią swojej pociechy.
— Foka? Tutaj? Największym stworzeniem w tym jeziorze jest chyba przekarmiony karaś. Słońce chyba ci szkodzi, chodź, kochanie. Powinniśmy powoli wracać do domu.
Selkie wynurzyła się tam, gdzie gałęzie wierzb zwisały najniżej. Jej szara zwierzęca skóra jarzyła się na tle brunatno-zielonej wody skromnego stawu Battersea. Niestety, stanowił marny zamiennik otwartego morza.
Unosiła się półzanurzona, obserwując przepływającą łódź czarnymi paciorkami zbyt świadomymi jak na zwyczajną fokę. Witaj ponownie, pani Księżyca. Nadal toniesz w oczekiwaniach, których sobie nie wybrałaś?, pomyślała. Wpatrywała się w parę tak długo aż nuda osiadła na niej jak muł na dnie portu.
Potężny skurcz mięśni stworzonych do lodowatych prądów północnego morza poprowadził Brynję w dół. Świat ponad nią rozpadł się na migotliwy kalejdoskop zielonkawego złota słońca przesączającego się przez gałęzie wierzb, ciemny i niezdarny kształt łódki oraz rozmyte sylwetki dwojga ludzi siedzących wewnątrz. Spokojna powierzchnia jeziora eksplodowała, kiedy wysoki pióropusz wody wzbił się ku niebu. Rozległ się drobny huk, gdy małe ciało zwierzątka uderzyło w kołysającą się łódkę. Selkie wynurzyła się nie dalej niż kilka metrów od dziobu łódki. Widzę cię. Teraz ty spójrz na mnie.
— Mamo! Foka!
Starsza kobieta roześmiała się rozbawiona wyobraźnią swojej pociechy.
— Foka? Tutaj? Największym stworzeniem w tym jeziorze jest chyba przekarmiony karaś. Słońce chyba ci szkodzi, chodź, kochanie. Powinniśmy powoli wracać do domu.
Selkie wynurzyła się tam, gdzie gałęzie wierzb zwisały najniżej. Jej szara zwierzęca skóra jarzyła się na tle brunatno-zielonej wody skromnego stawu Battersea. Niestety, stanowił marny zamiennik otwartego morza.
Unosiła się półzanurzona, obserwując przepływającą łódź czarnymi paciorkami zbyt świadomymi jak na zwyczajną fokę. Witaj ponownie, pani Księżyca. Nadal toniesz w oczekiwaniach, których sobie nie wybrałaś?, pomyślała. Wpatrywała się w parę tak długo aż nuda osiadła na niej jak muł na dnie portu.
Potężny skurcz mięśni stworzonych do lodowatych prądów północnego morza poprowadził Brynję w dół. Świat ponad nią rozpadł się na migotliwy kalejdoskop zielonkawego złota słońca przesączającego się przez gałęzie wierzb, ciemny i niezdarny kształt łódki oraz rozmyte sylwetki dwojga ludzi siedzących wewnątrz. Spokojna powierzchnia jeziora eksplodowała, kiedy wysoki pióropusz wody wzbił się ku niebu. Rozległ się drobny huk, gdy małe ciało zwierzątka uderzyło w kołysającą się łódkę. Selkie wynurzyła się nie dalej niż kilka metrów od dziobu łódki. Widzę cię. Teraz ty spójrz na mnie.
Destiny can't be earned or returned
I feel when I question, my skin starts to burn
Why does my skin start to burn?
Love was the law and religion was taught, I'm not bought
Feel when we argue, our skin starts to rot
I feel when I question, my skin starts to burn
Why does my skin start to burn?
Love was the law and religion was taught, I'm not bought
Feel when we argue, our skin starts to rot