Zwolnienie na kilka dni. Uważał, że tego nie potrzebuje. Miał dużo na głowie i tutaj Prewett nie mylił się. Poza samą pracą w Departamencie Tajemnic, dochodziła jeszcze kwestia mieszkania i domu dla siostry. Prywatne sprawy i badania. Kilka dni legalnie wolnego by mogło się przydać. Powinien się na to zgodzić.
Pierwotnie chciał odmówić, że tego nie potrzebuje. Kolejne słowa magiuzdrowiciela uświadomiły go, że jeżeli stan zdrowia się pogorszy bardziej, może nie podnieść się jak ostatnim razem. Może nic nie załatwić.
- W porządku. Niech Pan wypisze mi zwolnienie.Zgodził się po chwili namysłu. Nie ukrywał po sobie, jakby ta wiadomość go ucieszyła. Bo nie cieszyła. Rozumiał jednak powagę sytuacji i nie chciałby, żeby było gorzej niż już jest. Możliwe, że zgadzając się na krótki urlop od pracy, chciał uniknąć męczących kazań kolegi i siostry.
Travers pozwolił się zbadać, po to też tutaj przyszedł, aby otrzymać sprawdzoną diagnozę i lepsze leki, co pomogą mu stabilnie funkcjonować. Po wykonanych badaniach, zajął swoje miejsce pacjenta przy biurku uzdrowiciela, trzymając przewieszony przez ramię płaszcz z szalikiem.
Informacje o zwiększonej dawce leku na włochatość serca, była mu na rękę. Choć najpewniej spodziewał się dostać coś mocniejszego. Co by nie musiał tak często zażywać. Skierowanie do specjalisty pod konkretną chorobę, może pomoże coś więcej? Skinął głową w zrozumieniu i zgodzie. Sprawdzi tego specjalistę.
Zaś jeśli chodziło o jego kaszel, zaczerwienione gardło było odczuwalne i sprawiało niekiedy problemy z przełykaniem, ale o tym Nicholas nie wspominał. Jak widać, Prewett sam do tego doszedł.
- Rozumiem, że jest sposób aby wyleczyć ten kaszel?Zapytał dla pewności. Zakładając, całkowite wyleczenie.
Tamtej nocy, Nicholas przebywał na zewnątrz cały czas. Od początku samego ataku na Londyn, aż do końca.