• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 17 Dalej »
[wiosna 1968] Pewnego razu w Berlinie

[wiosna 1968] Pewnego razu w Berlinie
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#3
11.05.2026, 21:46  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.05.2026, 21:46 przez Brenna Longbottom.)  
Było bardzo ciężko znaleźć miejsce, sytuację i towarzystwo, w którym Brenna nie czułaby się swobodnie. Nie przeszkadzało jej zupełnie, że otaczają ją gracze quidditcha, którymi zupełnie nie była, i ewentualnie fani, trenerzy oraz partnerzy graczy quidditcha, do których też się za bardzo nie zaliczyła. Bycie trzeźwą pośród pijanych też nijak nie ruszało dziewczyny: raczej wywoływało to już w niej rozbawienie. Niektórzy tu byli zmęczeni meczem i zabawą, inni pijani piwem oraz triumfem albo piwem i żalem, jeszcze inni pozowali, a ona po prostu z rozbawieniem obserwowała Kitty i Niemca O Trudnym Imieniu, znad swojej szklanki wody, machając nogą. Oderwała wzrok od przyjaciółki dopiero, kiedy przy ich stoliku zmaterializował się jakiś chłopak: obrzuciła go spojrzeniem, gotowa od razu przejść do dania mu na dzień dobry w nos, gdyby okazało się, że ściągnęła go tu nieprzytomność Mary, ale zaraz znów rozsiadła się wygodnie na fotelu, gdy wyszło na to, że albo chodziło o wolne miejsce, albo że szukał kogoś, kto jeszcze nie jest pijany.
I mówił po angielsku!
– Jej, nie mówisz, jakbyś właśnie przywoływał stado demonów albo wzywał do podboju jakiegoś niedużego, europejskiego państwa – oświadczyła. Cóż, może sekretem tego, że niebycie pijaną Brennie w niczym nie przeszkadzało, było to, że nie potrzebowała alkoholu, żeby pleść absolutne głupoty. Zaraz jednak stało się jasne, że po prostu gość nie był Niemcem: nazwisko Nott kojarzyło się z Anglią, i oczywiście z quidditchem, nawet jeśli Brenna potrafiła wymienić może dwóch graczy z imienia, i to tylko dlatego, że znała ich ze szkoły.
– Nott. Oczywiście, że od znicza. Albo od kafla lub tłuczka – podsumowała, w odpowiedzi na toast unosząc po prostu swoją szklankę, absolutnie pozbawioną niemieckiego piwa, po którym mogłaby zaprzedać duszę. Każdy Nott był od jakiejś quidditchowej piłki, a przynajmniej tak się jej zdawało. – Brenna. Obstawa tych tutaj. – Tu kciukiem wolnej dłoni wskazała na Kitty, w rozanieleniu opowiadającej coś drugiemu zawodnikowi. Może jej oczy też były uniwersalnym językiem, bo kiwał z przejęciem głową, jakby wszystko rozumiał. – Mam dopilnować, żeby nie podpisały żadnego cyrografu. Albo żeby nie porwał ich jakiś Niemiec, chociaż trochę się obawiam, że jest jeden zainteresowany, ale jak teraz interweniuję, Kitty śmiertelnie się na mnie obrazi. A po Niemiecku zna na pewno przynajmniej trzy słowa, bo nawet mnie ich nauczyła. Może wystarczą w tej konwersacji. Ja na pewno w każdym razie nie zrozumiałam żadnego z tych pięciu toastów, chociaż pierwszy brzmiał baaaardzo bojowo – stwierdziła, chociaż zaraz z powrotem przeniosła spojrzenie na koleżankę i z trudem powstrzymała westchnienie. Och oby ta fascynacja nie przetrwała do rana, a najlepiej to niech pierzchnie o północy, jak podobno większość czarów.



Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (3007), Lukas Nott (3651)




Wiadomości w tym wątku
[wiosna 1968] Pewnego razu w Berlinie - przez Brenna Longbottom - 11.05.2026, 09:06
RE: [wiosna 1968] Pewnego razu w Berlinie - przez Lukas Nott - 11.05.2026, 21:29
RE: [wiosna 1968] Pewnego razu w Berlinie - przez Brenna Longbottom - 11.05.2026, 21:46
RE: [wiosna 1968] Pewnego razu w Berlinie - przez Lukas Nott - 11.05.2026, 22:55
RE: [wiosna 1968] Pewnego razu w Berlinie - przez Brenna Longbottom - 12.05.2026, 09:37
RE: [wiosna 1968] Pewnego razu w Berlinie - przez Lukas Nott - 12.05.2026, 23:09
RE: [wiosna 1968] Pewnego razu w Berlinie - przez Brenna Longbottom - 13.05.2026, 10:34
RE: [wiosna 1968] Pewnego razu w Berlinie - przez Lukas Nott - 13.05.2026, 13:33
RE: [wiosna 1968] Pewnego razu w Berlinie - przez Brenna Longbottom - 14.05.2026, 14:00
RE: [wiosna 1968] Pewnego razu w Berlinie - przez Lukas Nott - 15.05.2026, 12:47
RE: [wiosna 1968] Pewnego razu w Berlinie - przez Brenna Longbottom - 16.05.2026, 17:02
RE: [wiosna 1968] Pewnego razu w Berlinie - przez Lukas Nott - 18.05.2026, 20:16
RE: [wiosna 1968] Pewnego razu w Berlinie - przez Brenna Longbottom - 20.05.2026, 08:27
RE: [wiosna 1968] Pewnego razu w Berlinie - przez Lukas Nott - 20.05.2026, 11:32

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa