15.03.2023, 05:38 ✶
Nie lubiła przyznawać innym racji. A przynajmniej nie wieczorową porą w lesie przy polanie Ostary, gdzie razem z nieznajomym snuła historyjkę do brukowca. Skrzywiła się więc nieco, nawet tego nie kryjąc i przez moment wahając się i walcząc z samą sobą. W końcu jednak poddała się, wzdychając tylko i unosząc spojrzenie na jego oczy.
- Prawda - odpowiedziała z pewnym bólem, jakby właśnie przegrała jakaś niesprecyzowaną batalię, z której ktoś kiedyś ją rozliczy. Tak naprawdę jednak, nikt nigdy najpewniej nie dowie się o ich wymianie zdań, a jedynym sędzią będą jej wspomnienia. Jak zawsze niezawodne.
W jej głowie, historia rozmywała się powoli. Wyznaczona przez nią ścieżka bohaterki rozmazywała się, a problemy chłopca znikały we mgle. Niektórzy pewnie mogliby nazwać ją krótkowzroczną lub pozbawioną wyobraźni, za upartość która zmuszała ją do trzymania się tej jednej, wymyślonej przed sobą wersji. Prawdę powiedziawszy jednak, dla niej ważna była tylko ta jedna scena, kiedy oboje spojrzeli sobie pierwszy raz w oczy i zaczęli tańczyć. Tego jednego była pewna i widziała wyraźnie, jak obracają się pośród lasu w powolnym tańcu.
- Chyba muszę się poddać - odparła żartobliwie, jednak w jej tonie dało się wyczuć gorycz. A przynajmniej wyczułaby ją osoba o ostrym umyśle, niezamglonym słodkim winem umyśle. - Wola czytelnika, wolą świętą - podsumowała, w pewien sposób ubolewając nad tym faktem, a z drugiej rozumiejąc go całkiem dobrze. Ci, którzy tworzyli mogli mieć własne plany i ambicje, ale pod koniec dnia to ci, którzy byli odbiorcami ich prac oceniali ich jakość. Jej obrazy też poddawały się tej zasadzie.
Obróciła się ostatni raz w jego rękach, na jej dworny ukłon odpowiadając równie dwornym dygnięciem. Jakaś drobna część niej czuła żal, że ich krótki taniec dobiegł końca, a wraz z nim, wspólnie spędzona chwila. Bo pomimo jej niezadowolenia i rozgoryczenia, była zwyczajnie przyjemna.
- Las mi niegroźny - odpowiedziała, powoli cofając dłoń. - Mam nadzieję, że znajdziesz dla mnie idealne zakończenie. Może twoja opowieść to właśnie to, czego potrzebuje moja historia. Chciałabym ją kiedyś przeczytać... - uśmiechnęła się do niego ostatni raz, tym samym żegnając.
- Prawda - odpowiedziała z pewnym bólem, jakby właśnie przegrała jakaś niesprecyzowaną batalię, z której ktoś kiedyś ją rozliczy. Tak naprawdę jednak, nikt nigdy najpewniej nie dowie się o ich wymianie zdań, a jedynym sędzią będą jej wspomnienia. Jak zawsze niezawodne.
W jej głowie, historia rozmywała się powoli. Wyznaczona przez nią ścieżka bohaterki rozmazywała się, a problemy chłopca znikały we mgle. Niektórzy pewnie mogliby nazwać ją krótkowzroczną lub pozbawioną wyobraźni, za upartość która zmuszała ją do trzymania się tej jednej, wymyślonej przed sobą wersji. Prawdę powiedziawszy jednak, dla niej ważna była tylko ta jedna scena, kiedy oboje spojrzeli sobie pierwszy raz w oczy i zaczęli tańczyć. Tego jednego była pewna i widziała wyraźnie, jak obracają się pośród lasu w powolnym tańcu.
- Chyba muszę się poddać - odparła żartobliwie, jednak w jej tonie dało się wyczuć gorycz. A przynajmniej wyczułaby ją osoba o ostrym umyśle, niezamglonym słodkim winem umyśle. - Wola czytelnika, wolą świętą - podsumowała, w pewien sposób ubolewając nad tym faktem, a z drugiej rozumiejąc go całkiem dobrze. Ci, którzy tworzyli mogli mieć własne plany i ambicje, ale pod koniec dnia to ci, którzy byli odbiorcami ich prac oceniali ich jakość. Jej obrazy też poddawały się tej zasadzie.
Obróciła się ostatni raz w jego rękach, na jej dworny ukłon odpowiadając równie dwornym dygnięciem. Jakaś drobna część niej czuła żal, że ich krótki taniec dobiegł końca, a wraz z nim, wspólnie spędzona chwila. Bo pomimo jej niezadowolenia i rozgoryczenia, była zwyczajnie przyjemna.
- Las mi niegroźny - odpowiedziała, powoli cofając dłoń. - Mam nadzieję, że znajdziesz dla mnie idealne zakończenie. Może twoja opowieść to właśnie to, czego potrzebuje moja historia. Chciałabym ją kiedyś przeczytać... - uśmiechnęła się do niego ostatni raz, tym samym żegnając.
Koniec sesji