12.05.2026, 09:37 ✶
– Uważam, że to idealny język do przywoływania demonów i tak dalej. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego ponoć służy do tego łacina. Jakim cudem będąc z Anglii i mieszkając tutaj zachowałeś zdrowe zmysły? Zdarzyło ci się kiedyś znaleźć demona pod prysznicem podczas nauki języka?
Łacina szeleściła. Język niemiecki… zgrzytał. A w dodatku, przynajmniej zdaniem Brenny, Niemcy strasznie szybko wyrzucali z siebie słowa. Chyba wolała już wycieczki do Rosji niż do Niemiec, nawet jeżeli magiczny Berlin był dużo ładniejszy i prawdopodobnie mniej niebezpieczny od magicznego Peterburga.
– Mam wprawę w dokonywania takich ewakuacji – stwierdziła po prostu, bo w sumie od początku spodziewała się, że prędzej czy później skończy w takiej roli. Prywatna taksówka, jedyna, która prawdopodobnie zdoła się teleportować bez rozczepienia, a w razie potrzeby jeszcze uniesie koleżankę: ale Brennie jakoś nigdy nie było przykro z tego powodu. Lubiła być przydatna i naprawdę uważała wręcz za przejaw rozsądku i przewidywania ze strony koleżanek, że najpierw się upewniają, że będzie na miejscu ktoś, kto się nie upije. A poza tym Kitty była naprawdę słodka i nie umiałaby jej odmówić (a niemiecki zawodnik wyraźnie się z nią zgadzał, przynajmniej w kwestii tego, jak była słodka).
– Trafiłeś z miotłą i piwem, ale trzecie absolutnie niezbędne słowo to łazienka – wyjaśniła bardzo rozbawiona. Może tych słów było jeszcze parę, bo Kitty próbowała nauczyć się podstawowych zwrotów, ale Brenna miała wrażenie, że ostatecznie w głowie zostały jej tylko te trzy, które uważała za najważniejsze. A przynajmniej te zostały w głowie Brenny, i to mimo tego, że akurat ona nie zamierzała ryzykować z niemieckim piwem i na pewno nie groziło jej szukanie miotły ani chwalenie się taką: ostatni raz latała, kiedy miała jakieś piętnaście lat i grali w wakacje w quidditcha z krewnymi i znajomymi. Natomiast uważała, że już słowo łazienka w obcym kraju naprawdę bardzo się przyda.
– Hm… – mruknęła, znów utkwiwszy wzrok w Kitty i sportowcu. Kitty zachichotała. On się uśmiechnął. Widać bariery językowe nadrabiał pewnością siebie. Bren miała dziwne wrażenie, że wszyscy gracze quidditcha byli szaleńczo wręcz pewni siebie. – Wyglądają ci, jakby potrzebowali tłumaczenia? Jeśli zgodzi się na pojedynek, po prostu zamieni się ze mną, a nie jestem pewna, czy chcę stawać na drodze ewentualnym oświadczynom. Jesteś pewien, że kolega się na ciebie nie wkurzy, jeśli pójdziesz robić za tłumacza?
Miała trochę wrażenie, że mógłby się wręcz obrazić albo potraktować Lukasa jako konkurencję. Zwłaszcza że Kitty lubiła jasnookich blondynów, i ten przy ladzie, i ten tutaj Nott się więc wpisywali w jej upodobania.
Czy Mara się obudzi?
Rzut TakNie 1d2 - 1
Tak
Tak
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.