12.05.2026, 22:30 ✶
Ród Dolohovów nie był znany ze swojej otwartości czy też z wylewności w okazywaniu uczuć. Konieczności osadzenia się w nowym kraju wymusiła skupienie się na interesach oraz dbanie o reputację, nawet kosztem szczęścia bliskich. Zdaniem niektórych, dobro czystokrwistej rodziny miało priorytet nad dobrem jednostki. Z tego powodu relacje Lany z krewnymi zazwyczaj nie cechowały się szczególną zażyłością. A może to wspólne doświadczenie dorastania w smętnej atmosferze Little Hangleton naznaczyło ich pewnym smutkiem?
Istniało jednak paru członków rodziny, z którymi Dolohovówna starała się utrzymywać pozytywny kontakt. Byli to badacze jak Vasilij czy Cassandra, którzy zamiast skupiać się na osiągnięciu zysku za wszelką cenę, podzielali jej pasję do nauki. Nie starali się też wcisnąć Lany na siłę w żadną rolę, co stanowiło dla niej miłą odmianę. W podzięce dzieliła się z nimi swoimi księgami oraz innymi materiałami badawczymi zdobytymi podczas podróży, często otrzymując podobne podarki. Czarownica wiedziała, że te relacje były stabilne, lecz nie miała pewności co do tego, jak silne mogły one być.
Aż do Spalonej Nocy.
Po pożarach życie Lany zmieniło się na zawsze, lecz pośród całej tej tragedii tliła się jedna pozytywna myśl: mogła liczyć na wsparcie Vakela. Nie chodziło tylko o zapewnienie jej dachu nad głową po tym, jak mieszkanie matki poszło z dymem; kiedy straciła chęci do życia zapewniono jej opiekę i pilnowano by jakkolwiek funkcjonowała. Nawet jeśli Dolohovowie nie byli najlepsi w okazywaniu uczuć, sama obecność mieszkańców Praw Czasu sprawiała, że świeżo osierocona czarownica kompletnie nie oderwała się od rzeczywistości. Zapach eliksirów Delyry, subtelne oznaki pracy Peregrinusa, a nawet gadanina Lyssy – wszystko to przypominało jej, że nie jest sama. Że jeszcze ma rodzinę.
Wiedziała, że nigdy nie będzie mogła spłacić długu wdzięczności wobec Vasilija, ale najwyraźniej jasnowidz i tak nie oczekiwał niczego w zamian (w przeciwieństwie do bardziej merkantylnych członków ich rodziny). Kiedy więc otrzymała od niego list z ofertą współpracy poczuła się naprawdę zaszczycona, zwłaszcza, że nie posiadała przecież oficjalnego dorobku naukowego (do tej pory prowadziła wyłącznie prywatne badania). Teraz, gdy dostała szansę na wykorzystanie swojej wiedzy w jakimś wyższym celu, zamierzała ją wykorzystać. Poza tym, chciała wesprzeć przedsięwzięcie kuzyna – przynajmniej w ten sposób mogła mu się odpłacić.
Vakel jak zawsze idealnie wyczuł moment na wystosowanie swojej propozycji, ponieważ od paru tygodni Lana powoli zaczynała coraz więcej działać. Zdała sobie sprawę, że różnorakie aktywności odciągają ją od smutnego przesiadywania w pokoju całymi dniami, a jak się przekonała dzięki wsparciu bliskich, pragnęła żyć, a nie egzystować w sztucznej pustce. Drogę do gabinetu jasnowidza przemierzyła więc pewnie, a na jej twarzy malowała się nie widziana od tak dawna determinacja.
– Jestem. – również przywitała się skinieniem głowy i zajęła wskazane miejsce. – Cóż, ja i tak zawsze preferowałam spotkania w mniejszym gronie. – przyznała szczerze. Bardzo ceniła Cassandrę oraz przyzwyczaiła się już do asystenta jasnowidza, jednak nie mogła oszukać swojej introwertycznej natury. Zresztą, przy większej ilości osób łatwiej można było zgubić wątek, co też miało miejsce podczas wspomnianego spotkania. – Jestem bardzo ciekawa twojego pomysłu i z chęcią wreszcie o nim posłucham. Czym dokładnie ma być Ætheria?
Istniało jednak paru członków rodziny, z którymi Dolohovówna starała się utrzymywać pozytywny kontakt. Byli to badacze jak Vasilij czy Cassandra, którzy zamiast skupiać się na osiągnięciu zysku za wszelką cenę, podzielali jej pasję do nauki. Nie starali się też wcisnąć Lany na siłę w żadną rolę, co stanowiło dla niej miłą odmianę. W podzięce dzieliła się z nimi swoimi księgami oraz innymi materiałami badawczymi zdobytymi podczas podróży, często otrzymując podobne podarki. Czarownica wiedziała, że te relacje były stabilne, lecz nie miała pewności co do tego, jak silne mogły one być.
Aż do Spalonej Nocy.
Po pożarach życie Lany zmieniło się na zawsze, lecz pośród całej tej tragedii tliła się jedna pozytywna myśl: mogła liczyć na wsparcie Vakela. Nie chodziło tylko o zapewnienie jej dachu nad głową po tym, jak mieszkanie matki poszło z dymem; kiedy straciła chęci do życia zapewniono jej opiekę i pilnowano by jakkolwiek funkcjonowała. Nawet jeśli Dolohovowie nie byli najlepsi w okazywaniu uczuć, sama obecność mieszkańców Praw Czasu sprawiała, że świeżo osierocona czarownica kompletnie nie oderwała się od rzeczywistości. Zapach eliksirów Delyry, subtelne oznaki pracy Peregrinusa, a nawet gadanina Lyssy – wszystko to przypominało jej, że nie jest sama. Że jeszcze ma rodzinę.
Wiedziała, że nigdy nie będzie mogła spłacić długu wdzięczności wobec Vasilija, ale najwyraźniej jasnowidz i tak nie oczekiwał niczego w zamian (w przeciwieństwie do bardziej merkantylnych członków ich rodziny). Kiedy więc otrzymała od niego list z ofertą współpracy poczuła się naprawdę zaszczycona, zwłaszcza, że nie posiadała przecież oficjalnego dorobku naukowego (do tej pory prowadziła wyłącznie prywatne badania). Teraz, gdy dostała szansę na wykorzystanie swojej wiedzy w jakimś wyższym celu, zamierzała ją wykorzystać. Poza tym, chciała wesprzeć przedsięwzięcie kuzyna – przynajmniej w ten sposób mogła mu się odpłacić.
Vakel jak zawsze idealnie wyczuł moment na wystosowanie swojej propozycji, ponieważ od paru tygodni Lana powoli zaczynała coraz więcej działać. Zdała sobie sprawę, że różnorakie aktywności odciągają ją od smutnego przesiadywania w pokoju całymi dniami, a jak się przekonała dzięki wsparciu bliskich, pragnęła żyć, a nie egzystować w sztucznej pustce. Drogę do gabinetu jasnowidza przemierzyła więc pewnie, a na jej twarzy malowała się nie widziana od tak dawna determinacja.
– Jestem. – również przywitała się skinieniem głowy i zajęła wskazane miejsce. – Cóż, ja i tak zawsze preferowałam spotkania w mniejszym gronie. – przyznała szczerze. Bardzo ceniła Cassandrę oraz przyzwyczaiła się już do asystenta jasnowidza, jednak nie mogła oszukać swojej introwertycznej natury. Zresztą, przy większej ilości osób łatwiej można było zgubić wątek, co też miało miejsce podczas wspomnianego spotkania. – Jestem bardzo ciekawa twojego pomysłu i z chęcią wreszcie o nim posłucham. Czym dokładnie ma być Ætheria?
She was like a star,
nothing but a beautiful echo of death.
nothing but a beautiful echo of death.