Może i ogród to nie było coś, na co zwracał uwagę Christopher, ale według Victorii była to swego rodzaju wizytówka: jeśli dom posiadał ogród i był on zaniedbany, to już o czymś świadczyło… Choćby o pewnej niechlujności, która mogła się przełożyć również na pewne zaniedbania wewnątrz budynku.
– Może… – nie chciała być sceptyczna i Chrisa demotywować już od startu więc ugryzła się w język i po prostu się do niego uśmiechnęła, ale prawda była taka, że miała jakieś złe przeczucie do tego: ilość chwastów wlewała w jej serce jakiś trudny do opisania niepokój, bo może i rozrastały się łatwo, to nadal potrzebowały czasu, nie mówiąc jeszcze o innych rzeczach. – Zawsze możesz dopytać później – jak już obejrzą ten dom, a Chris uzna, że przeszedł jakiś tam test, rzecz jasna.
– Fakt… Ale chyba bym się dowiedziała, czy został zabezpieczony przed ogniem, tak na wszelki wypadek… tym bardziej że jest drewniany – Victoria na ten przykład odrobiła zadanie domowe i wykosztowała się dodatkowo, żeby swój dom zabezpieczyć, tak na wszelki wypadek, bo może i ona i jej siostry były na ogień odporne, ale już koty i cała reszta nie… A skoro dom był na takim zadupiu, to nie mogła liczyć na sąsiadów (jak sądziła: to dlatego jej kamienica w Londynie nie spłonęła… nie wiedziała jak bardzo była w błędzie). – Nie do końca wszystko załatwiłam przed wrześniem. Po prostu sporo domów obejrzałam w sierpniu, tylko że miałam inne rzeczy na głowie i jakoś tak… – jakoś tak to się przedłużyło. – Miałam szczęście, że ten, który mi się podobał i odpowiadał, ciągle był na sprzedaż pod koniec września – może dlatego, że ostatnim właścicielem był mugol, ale ten dostał go od czarodzieja, więc jej to nie przeszkadzało.
Kurtuazyjnie czy nie, było to bardzo strategiczne przepuścić aurora przodem, tym bardziej że Victoria miała wyrobione pewne odruchy… ale akurat na wejściu nic ich nie zaskoczyło, więc rozejrzała się po prostu spokojnie po wnętrzu.
– No dobrze, to co jest dla ciebie ważniejsze… kuchnia, salon, sypialnia czy miejsce na pracownie? – zapytała, zastanawiając się, od której części domu zacząć to małe, ale jakże potrzebne zwiedzanie. Potrzebne, bo nigdy nie było wiadomo, co sprzedający chciał ci wcisnąć i czy był uczciwy.