13.05.2026, 21:39 ✶
Nawet przy tym wszystkim co ostatnio miało miejsce, jak i patrząc że miał obecnie własnych rodziców na głowie, Jonathan musiał stwierdzić, że Mabon, jak na razie było całkiem udane. Ten najlepiej ubrany Selwyn, chociaż oczywiście konkurencja była duża i stawiająca odpowiednie wyzwanie, siedział pomiędzy swoimi rodzicami, z którymi nawet przyjemnie gawędziło się o najnowszych włoskich sztukach i wydarzeniach kulturowych w Wenecji. Tristan i Rosalie Selwyn byli czarodziejami w wieku, który chociaż już wskazywał, że mieli czterdziestoletniego syna, to został zgrabnie zakryty przez odpowiednie kosmetyki, jak i świetne geny. Z ich dwójki widać było jednak, że nawet jeśli każde z nich dbało o swój wygląd to matka Jonathana zdecydowanie bardziej przykładała do niego uwagę, podobnie zresztą jak i jej syn.
– Hannibalu, nie mów naszej drogiej Enid, że nie musi mówić o tobie per wujku. Nie przy naszym wspaniałym sędzim. Jestem wręcz pewny, że Robert zaraz przytoczy ci na tę okoliczność odpowiedni paragraf – powiedział rozbawiony, czym najwyrażmiej naraził się własnej matce. Tylko, że na całe szczęście niedługo później Hannibal odpowiedział pewnej ciotce tak jak odpowiedział, i wzrok Rosalie Selwyn powędrował w stronę starszej kobiety i Jonathan był pewny, że matka zrobiła to tylko po to aby zobaczyć jak po odpowiedzi Hannibala wygląda aura czarownicy. A wiedział o tym głównie dlatego, że sam oczywiście robił to samo.
– Muszę przyznać. że jestem szalenie zainteresowany tą premierą - powiedział, nakładając sobie całkiem słuszną porcję dyniowych placków.
– Oczywiście, że jesteś nią szalenie zainteresowany – rzucila Anemone Selwyn, ich krewniaczka i sama autorka Esktazy Merlina, która w Londynie pojawiła się właśnie na premierę nowej wersji jej sztuki. Czarownica, zupełnie nie jak na sędziwą staruszkę przystało, wyciągnęła ze swojej barwnej szaty fajkę i zaczęła puszczać kółka z dymu. – To jest dobra sztuka. Nawet gdyby napisał ją mój były, to tak bym twierdziła. Nie, że on miał jakikolwiek talent. W głowie było mu tylko pisanie o kobiecych c... – Spojrzała na Enid. – Wdziękach.
Jonathan uniósł nieco brew, ale nic nie powiedział. Zamiast tego z czystej ciekawości zerknął na aurę samego Hannibala, tak aby zobaczyć co odczuwał jego kuzyn teraz, gdy nie dość że premiera Ekstazy była tak blisko, to jeszcze rodzina miała pewne oczekiwana.
Percepcja III, aurowidzenie na Hannibala
– Hannibalu, nie mów naszej drogiej Enid, że nie musi mówić o tobie per wujku. Nie przy naszym wspaniałym sędzim. Jestem wręcz pewny, że Robert zaraz przytoczy ci na tę okoliczność odpowiedni paragraf – powiedział rozbawiony, czym najwyrażmiej naraził się własnej matce. Tylko, że na całe szczęście niedługo później Hannibal odpowiedział pewnej ciotce tak jak odpowiedział, i wzrok Rosalie Selwyn powędrował w stronę starszej kobiety i Jonathan był pewny, że matka zrobiła to tylko po to aby zobaczyć jak po odpowiedzi Hannibala wygląda aura czarownicy. A wiedział o tym głównie dlatego, że sam oczywiście robił to samo.
– Muszę przyznać. że jestem szalenie zainteresowany tą premierą - powiedział, nakładając sobie całkiem słuszną porcję dyniowych placków.
– Oczywiście, że jesteś nią szalenie zainteresowany – rzucila Anemone Selwyn, ich krewniaczka i sama autorka Esktazy Merlina, która w Londynie pojawiła się właśnie na premierę nowej wersji jej sztuki. Czarownica, zupełnie nie jak na sędziwą staruszkę przystało, wyciągnęła ze swojej barwnej szaty fajkę i zaczęła puszczać kółka z dymu. – To jest dobra sztuka. Nawet gdyby napisał ją mój były, to tak bym twierdziła. Nie, że on miał jakikolwiek talent. W głowie było mu tylko pisanie o kobiecych c... – Spojrzała na Enid. – Wdziękach.
Jonathan uniósł nieco brew, ale nic nie powiedział. Zamiast tego z czystej ciekawości zerknął na aurę samego Hannibala, tak aby zobaczyć co odczuwał jego kuzyn teraz, gdy nie dość że premiera Ekstazy była tak blisko, to jeszcze rodzina miała pewne oczekiwana.
Percepcja III, aurowidzenie na Hannibala
Rzut Z 1d100 - 57
Sukces!
Sukces!