– Pominąłeś jeszcze szalejącą roślinność – podsunęła mu, bo to był kolejny żywioł, z którym się zmagali, ale wątpiła, by Śmierciożercy zrobili to celowo, zresztą tak samo, jak ten wicher… był to raczej skutek uboczny, a nie celowość, w przeciwieństwie do ognia, który spopielił połowę Anglii. – Też bym się nie spodziewała powtórki, ale wydaje mi się, że nie warto oszczędzać na bezpieczeństwie… Na Pokątnej miałam cholerne szczęście, nie wiem, co bym zrobiła, gdyby tamta kamienica spłonęła, tam były moje koty – gdy sobie przypomniała, jak bardzo się tamtej nocy martwiła o wszystko i wszystkich, to naprawdę robiło jej się wręcz niedobrze. – Bo wiesz, myślałam sobie, że po co mi to, skoro żaden ogień nic mi nie zrobi, strasznie to było naiwne – teraz była już mądrzejsza, więc mogła po prostu szturchnąć Chrisa, żeby nie popełniał jej głupawych błędów. – Coś przeciwko wodzie tutaj w Brighton brzmi rozsądnie – dodała przy tym, nie zwracając uwagi na nieco kpiący ton Christophera, gdy weszli już do środka budynku.
– No, od biedy zawsze możesz tymczasowo spać w salonie – stwierdziła, bo co za problem czarami przesunąć kilka mebli, wyczarować łóżko i tak dalej, tym bardziej że nie miał dzielić tego domu ze swoim rodzeństwem, w przeciwieństwie do Victorii, która gdy ostatecznie zdenerwowana na kamienicę na Pokątnej, wiedziała już, że potrzebuje czegoś również pod kątem swojej rodziny. Owszem, mogły zamieszkać w Maida Vale, tak jak ich rodzice, którzy wrócili do rodzinnego domu jej ojca, ale chyba lepiej im było „na swoim”.
Weszli więc do salonu i pierwsze, na co zwróciła uwagę Victoria, to właśnie kominek, który obejrzała sobie uważnie i pokiwała głową. Tak, to była zaleta domu, który już kiedyś należał do czarodzieja: duży kominek, do którego dało się wejść, a nie takie maleństwo jak czasami widywała w domach mugoli.
– Ładny ten parkiet – stwierdziła, rozglądając się dalej. Lubiła porządne parkiety, nadawały wnętrzom stylu, a ten wydawał się całkiem nieźle zadbany. No i w połączeniu z dużymi oknami zwyczajnie pasował; oknami, które odsłonięte, na pewno wpuszczą tutaj sporo światła, a to bardzo dobrze działało na głowę. – Na pewno wymaga to lekkiego odświeżenia i przerobienia pod twoje gusta, ale wygląda to całkiem solidnie. Tylko że hmm… Zastanawiam się, czy poprzedni właściciel faktycznie już jakiś czas tutaj nie mieszkał, wiesz? Pomijając ten ogród, mam wrażenie, że tu zostało wysprzątane tak wiesz… żeby się na pierwszy rzut oka tylko nie rzucało w oczy – a Victoria miała lekkiego pierdolca na punkcie czystości i porządku w swoim otoczeniu, więc niektóre rzeczy rzucały jej się w oczy od razu. Jak choćby te fotele…
// Rzucam czy Tori w ogóle cokolwiek usłyszy zza tej zasłony, skoro jest zajęta oglądaniem drugiej części salonu
Nie