—04/10/72—
List w kopercie dołączonej do dokumentacji legislacyjnej nowej komisji, nie był napisany na ministerialnej papeterii, dodatkowo nosząc rodową pieczęć Crouchów. Zdawał się być w tym wszystkim możliwie prywatnym kontaktem w stosunku do opasłej teki wszelkich niezbędnych formalności, wstępnie wypełnionych pracowitymi dłońmi stażystów.
Londyn, 04.10.72
Szanowny Panie Sędzio
Robercie,
przyjęłam Twoją propozycję stworzenia nowej komisji, i rozpatrzyłam ją pozytywnie, sama znajdując ją bardzo akuratną. Nie będę ukrywać, że obawiałam się Twoich wywrotowych zakusów po tym, co napisałeś do Eugenii. Owszem, pokazała mi Twój list i cieszę się, że odnalazłeś bardziej pokojową ścieżkę dla ucieleśnienia swoich wartości w życie. Pomówiłam z nią i nieco stonowałam rozdrażnienie, nie musisz się obawiać jakichkolwiek reperkusji. Wszyscy z resztą zajęci jesteśmy wszak pracą na rzecz magicznej nacji, a drobne potknięcia szybko idą w zapomnienie. Proszę Cię jednak Robercie, pamiętaj o tym, że wypowiadając się, jesteś ambasadorem nie tylko własnych interesów, ale interesów całego rodu. Ufam, że nie będę musiała się już martwić Twoimi kolejnymi krokami, z przyjemnością wypatruję efektów pracy nad sytuacją lokalową naszych obywateli.
W razie potrzeby, moje biuro może udostępnić Ci dwóch prawników do konsultacji.
Z pozdrowieniami
Samantha Couch