14.05.2026, 20:43 ✶
Rodzina McKinnonów z pewnością należała do tych specyficznych. Wystarczyło powiedzieć tutaj, że po śmierci zamiast umrzeć, jak robili przyzwoici ludzie, powstawali z martwych i to nawet nie czekali trzech dni, a potem dodać jeszcze, że poza tym prowadzili zamtuz, i och, czy wspomnieliśmy, że w zamtuzie zatrudniano sporo martwych dziewcząt? Nie oznaczało to jednak, że McKinnonowie nie pragnęli odrobiny świątecznej magii: z Yulową choinką, świątecznym puddingiem, prezentami i…
…na pewno bez wyjców, wrzeszczących w bardzo dziwnym języku.
Babcia McKinnon straciła w końcu cierpliwość i wtargnęła do pomieszczenia, w samą porę, by usłyszeć kolejne wersy polskiej i kompletnie dla niej niezrozumiałej poezji.
– Ambrosio! Z kim ty się zadajesz, że przysyłają ci takie wiadomości? – obruszyła się kobieta, prowadząca interesy na podziemnych ścieżkach, należąca do rodziny, której wrogowie zapewne niekiedy znikali w tajemniczych okolicznościach, usunięci przez podejrzane persony, przychodzące do babci McKinnon na herbatkę.
Machnęła różdżką, w kolejną kopertę, która trafiła do pomieszczenia, próbując powstrzymać wybuch następnego skurwyjca.
– Olivierze, idź pomóc matce. Jeżeli nic nie pomaga, pozamykamy wszystkie okna, wygłuszymy to pomieszczenie tutaj i tu zostawimy otwarte okno… – wyburczała starsza pani, spoglądając na kopertę takim wzrokiem, że gdyby miała choć trochę przyzwoitości, spłonęłaby ze wstydu. – Już ja znajdę nadawców!
Czy babci McKinnon uda się rozproszyć magię skurwyjca?
…na pewno bez wyjców, wrzeszczących w bardzo dziwnym języku.
Babcia McKinnon straciła w końcu cierpliwość i wtargnęła do pomieszczenia, w samą porę, by usłyszeć kolejne wersy polskiej i kompletnie dla niej niezrozumiałej poezji.
– Ambrosio! Z kim ty się zadajesz, że przysyłają ci takie wiadomości? – obruszyła się kobieta, prowadząca interesy na podziemnych ścieżkach, należąca do rodziny, której wrogowie zapewne niekiedy znikali w tajemniczych okolicznościach, usunięci przez podejrzane persony, przychodzące do babci McKinnon na herbatkę.
Machnęła różdżką, w kolejną kopertę, która trafiła do pomieszczenia, próbując powstrzymać wybuch następnego skurwyjca.
– Olivierze, idź pomóc matce. Jeżeli nic nie pomaga, pozamykamy wszystkie okna, wygłuszymy to pomieszczenie tutaj i tu zostawimy otwarte okno… – wyburczała starsza pani, spoglądając na kopertę takim wzrokiem, że gdyby miała choć trochę przyzwoitości, spłonęłaby ze wstydu. – Już ja znajdę nadawców!
Czy babci McKinnon uda się rozproszyć magię skurwyjca?
Rzut TakNie 1d2 - 2
Nie
Nie