17.05.2026, 22:23 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.05.2026, 00:00 przez Basilius Prewett.)
Słysząc słowa Jessie'ego, Basilius parsknął rozbawiony.
– Oh nie, Anthony zdecydowanie nudziarzem nie jest. No... Przynajmniej nie ten – powiedział zaczepnie patrząc to na wampira, to na młodego chłopaka. Czy kojarzył go z tego świata? Nie był pewny. Może? Niestety Electra nie chwaliła się raczej, aż tak swoimi przyjaciółmi, zwłaszcza że przecież nie mieszkali razem. Jego dorosłe sprawy potrzebowały zdecydowanie za dużo prywatności, aby dzielić przestrzeń z rodzeństwem. Uśmiechnął się zaczepnie. – Ale myślę, Shafiq, że skoro tutaj twoja twarz cieszy się takim uznaniem, to tam na pewno znajdzie się przynajmniej kilka osób, które wzdychają do tej samej twarzy w ministerialnych ciuchach. Powiedz mi młody. Nikt nie wyrywa tam twojego wujka? Jak wy w ogóle jesteście spokrewnieni?
Ponownie przeniósł swoją uwagę na Electrę i chociaż nie dał tego po sobie poznać, to miał wrażenie, że coś ścisnęło mu serce. Kochał swoją siostrę i nie zamieniłby jej na żadną inną, nawet jeśli nie raz go irytowała swoim zachowaniem się, jakby to ona była starsza od niego, ale... Naprawdę chciał, aby miała w sobie tyle kolorów na twarzy co ta Electra. Dalej mogłaby być tak sztywna jak była i robić mu pretensje o trójkąt w domku matki, tylko gdyby nie była przy tym zawsze taka zmęczona. Westchnął cicho.
– Tak, zdecydowanie ma łeb do książek – potwierdził. – I w sumie to łeb do wszystkiego, ale kariera modelki brzmi zdecydowanie ciekawiej. Śmieszne, sam w twoim wieku trochę się w to bawiłem, ale jednak nie szczególnie mi to podpasowało na dłuższą metę. Wbrew pewnym plotkom, wolę pokazywać swoje zdjęcia w bieliźnie tylko wybranym osobom, a nie całej Wielkiej Brytanii. To z kim pracujesz? Rosierowie?
Na pytanie Shafiqa nieznacznie skinął głową.
– Tak, ma to samo co ty... Miałeś – powiedział, po czym dotarła do niego jego bardzo istotna rzecz. – Zaraz... – mruknął w stronę Electry. – Co miałaś na myśli mówiąc że ja wydaje się zdrowy? – spytał chociaż znał już odpowiedź. Mina Prewetta zrzędła, a sam złapał się za mostek nosa. – Nie mów, że ja... Kurwa.
– Oh nie, Anthony zdecydowanie nudziarzem nie jest. No... Przynajmniej nie ten – powiedział zaczepnie patrząc to na wampira, to na młodego chłopaka. Czy kojarzył go z tego świata? Nie był pewny. Może? Niestety Electra nie chwaliła się raczej, aż tak swoimi przyjaciółmi, zwłaszcza że przecież nie mieszkali razem. Jego dorosłe sprawy potrzebowały zdecydowanie za dużo prywatności, aby dzielić przestrzeń z rodzeństwem. Uśmiechnął się zaczepnie. – Ale myślę, Shafiq, że skoro tutaj twoja twarz cieszy się takim uznaniem, to tam na pewno znajdzie się przynajmniej kilka osób, które wzdychają do tej samej twarzy w ministerialnych ciuchach. Powiedz mi młody. Nikt nie wyrywa tam twojego wujka? Jak wy w ogóle jesteście spokrewnieni?
Ponownie przeniósł swoją uwagę na Electrę i chociaż nie dał tego po sobie poznać, to miał wrażenie, że coś ścisnęło mu serce. Kochał swoją siostrę i nie zamieniłby jej na żadną inną, nawet jeśli nie raz go irytowała swoim zachowaniem się, jakby to ona była starsza od niego, ale... Naprawdę chciał, aby miała w sobie tyle kolorów na twarzy co ta Electra. Dalej mogłaby być tak sztywna jak była i robić mu pretensje o trójkąt w domku matki, tylko gdyby nie była przy tym zawsze taka zmęczona. Westchnął cicho.
– Tak, zdecydowanie ma łeb do książek – potwierdził. – I w sumie to łeb do wszystkiego, ale kariera modelki brzmi zdecydowanie ciekawiej. Śmieszne, sam w twoim wieku trochę się w to bawiłem, ale jednak nie szczególnie mi to podpasowało na dłuższą metę. Wbrew pewnym plotkom, wolę pokazywać swoje zdjęcia w bieliźnie tylko wybranym osobom, a nie całej Wielkiej Brytanii. To z kim pracujesz? Rosierowie?
Na pytanie Shafiqa nieznacznie skinął głową.
– Tak, ma to samo co ty... Miałeś – powiedział, po czym dotarła do niego jego bardzo istotna rzecz. – Zaraz... – mruknął w stronę Electry. – Co miałaś na myśli mówiąc że ja wydaje się zdrowy? – spytał chociaż znał już odpowiedź. Mina Prewetta zrzędła, a sam złapał się za mostek nosa. – Nie mów, że ja... Kurwa.