20.05.2026, 08:19 ✶
- Zostań tu i pilnuj tego swojego odpustowego złota, mała. - Rzuciłem przez ramię, nawet na nią nie patrząc, ponieważ w gruncie rzeczy nie było mi to w żaden sposób potrzebne - widziałem, co dostrzegę na blado-czerwonym licu naiwnej rówieśniczki. Zanim zdążyła w ogóle otworzyć usta, żeby zaprotestować, ja już byłem w ruchu - przebijałem się przez popołudniowy tłum na Pokątnej, jak taran, korzystając ze znaczącej przewagi wzrostu nad większością gawiedzi, bezceremonialnie roztrącając łokciami zdezorientowanych czarodziejów. Jakaś starsza czarownica wrzasnęła oburzona, kiedy niemal wytrąciłem jej z rąk pęk suszonej mandragory, ale miałem to głęboko gdzieś, moje oczy były utkwione wyłącznie w tym małym, ciemnobordowym punkcie, który właśnie skręcał w mroczne, cuchnące wilgocią przejście między księgarnią a sklepem z kociołkami. Śmietnisko, idealne miejsce dla szczura…
Wpadłem w zaułek sekundę po nim, światło słoneczne nagle zgasło, zastąpione przez chłodny cień i odrzucający fetor podgniłych składników do eliksirów. Karzeł poruszał się zadziwiająco szybko jak na kogoś z tak krótkimi odnóżami, ale nie miał szans w starciu z kimś, kto regularnie trenował w szkolnej reprezentacji Gryffindoru.
- Hej, ty! Kurdupel! - Huknąłem, a mój głos odbił się echem od ceglanych ścian.
Wpadłem w zaułek sekundę po nim, światło słoneczne nagle zgasło, zastąpione przez chłodny cień i odrzucający fetor podgniłych składników do eliksirów. Karzeł poruszał się zadziwiająco szybko jak na kogoś z tak krótkimi odnóżami, ale nie miał szans w starciu z kimś, kto regularnie trenował w szkolnej reprezentacji Gryffindoru.
- Hej, ty! Kurdupel! - Huknąłem, a mój głos odbił się echem od ceglanych ścian.
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)