Być może nie powinna się wtrącać, jednak zachowanie żebraka wydawało jej się nie na miejscu. Nawet oni powinni mieć jakieś granice, odrobinę przyzwoitości, czy coś. Ten okazał się być jednak bardzo bezczelny, co jej się nie spodobało. Poczuła się głupio, że wcześniej go nakarmiła, ile osób oszukał w ten sposób, ile pieniędzy wyłudził, ilu ludzi oszukał? Nie miała pojęcia, w sumie to chyba wolała nie wiedzieć, bo humor jeszcze bardziej by się jej popsuł. Na pewno byli inni, którzy bardziej zasługiwali na pomoc.
Zmierzyła jeszcze Fenwicka wzrokiem. - W sumie to nawet byś się nadawał na jednego, wyglądałbyś całkiem majestatycznie przed tymi drzwiami. - Pewnie odstraszałby też całkiem skutecznie ludzi, których wolałaby nie wpuszczać do swojej cukierni, bo miał w spojrzeniu coś, co sugerowało, że lepiej z nim nie zadzierać.
Ich problem najwyraźniej się oddalił, a przynajmniej tak się jej wydawało na pierwszy rzut oka. Zrobiła się spokojniejsza. Weszła do środka i wpuściła za sobą Benjy'ego, od razu czuła się bezpieczniej. Miała wrażenie, że mury klubokawiarni są w stanie ochronić ją przed całym złem tego świata.
- Nie powinnam się odzywać, ogólnie raczej się nie mieszam, ale trochę poczułam się oszukana. - Postanowiła też nieco wytłumaczyć swoje zachowanie, bo było raczej dla niej nietypowe i odrobinę źle się z tym czuła.
- Jak mniemam znalazłeś się tutaj, abyśmy mogli zacząć działać? - Zagadała jeszcze, przeniosła też wzrok na jego torbę, która wydawała jej się być ciężka, domyśliła się, że znajdywały się tam przedmioty, które mogły pomóc w diagnozowaniu jej wyjątkowej przypadłości.
- Napijesz się czegoś? - Jak zawsze, zamierzała najpierw go odpowiednio ugościć, na zewnątrz było chłodno, dobrze by było, aby miał szansę się rozgrzać, później będą mogli przejść do tych innych spraw. Zamknęła za nim drzwi od razu przekręciła też zamek, zazwyczaj tego nie robiła, ale tym razem nie czuła się do końca pewnie. Okazało się bowiem, że tamten mężczyzna kręcił się po okolicy od jakiegoś czasu, nie mogła mieć pewności, że nie postanowi tutaj wrócić, wolała być przezorna.
- Czuj się jak u siebie. - Nie sądziła, że musiała to mówić, ale jednak wolała to podkreślić. W końcu teraz miało to być tymczasowym miejscem jego pracy, nie do końca wiedziała w jaki sposób klątwołamacze przygotowują się do rozpoczęcia zajęcia, a więc zamierzała po prostu zasugerować mu, że nie musi się niczym przejmować.
Ruszyła w głąb pomieszczenia, w stronę lady, aby zagrzać wodę, sama chętnie napiłaby się herbaty. Kiedy szła coś uderzyło w szybę, nie spodziewała się tego, przez co odskoczyła, chociaż szkło nadal było całe. Dostrzegła za nią sylwetkę mężczyzny, który machał rękoma i krzyczał, bardzo głośno krzyczał o tym, że ona i on - łatwo było się domyślić, że mówi o niej i Fenwicku czują się lepsi od innych tylko dlatego, że są bogatsi, przywilejowani. Darł się niemiłosiernie, Figgówna wpatrywała się w szybę i nie mogła do końca zrozumieć, co właśnie się działo. Nie przestawał się uzewnętrzniać, najwyraźniej był to moment, w którym chciał powiedzieć całemu światu, że wszyscy powinni być równi bez względu na status majątkowy, a świat jest niesprawiedliwy pod tym kątem. W końcu stracił energię, a może się znudził? Może dotarło do niego, że te gadanie nic nie wniesie, bo po prostu odwrócił się na pięcie i sobie poszedł.
- Kurczę blade. - Tylko tyle była w stanie z siebie wyrzucić. Norka bardzo rzadko przeklinała, sięgała raczej po delikatniejsze zwroty. Najwyraźniej nie był to jeszcze moment, w którym z jej ust miała paść soczysta kurwa. Wreszcie ruszyła się z miejsca, zamiast jednak wejść za ladę to opadła na jedno z najbliższych krzeseł. - Nie wiem skąd się biorą tacy ludzie. - Mruknęła cicho, właściwie bardziej do siebie, niż do klątwołamacza. Ta konfrontacja, chociaż trudno było to w ogóle nazwać konfrontacją kosztowała ją sporo energii, nie przywykła do tego, żeby się z kimś kłócić, komuś źle życzyć, było to więc całkiem wyjątkowym wydarzeniem. Miała nadzieję, że nigdy więcej nie spotka tego mężczyzny, bo był chyba pierwszą osobą, której miała ochotę przyłożyć.