15.03.2023, 23:59 ✶
Zamarła na chwilę, gdy odczytywała karteczkę z męskim imieniem. Potrzebowała parę dobrych sekund, żeby zrozumieć, iż jednak było zapisane zgoła inne imię niż to, które w pierwszej chwili myślała, że wylosowała.
Kamień z serca.
Niedbałym ruchem wsunęła kartkę do kieszeni płaszcza, nieomal natychmiast wyrzucając ją z pamięci; natomiast ciastko z wróżbą wywołało już większy zgrzyt. Chryzantema, tak? Co jest, wszystko tego dnia miało sugerować jedno i to samo?
Cholerne wróżby.
- No dobrze, przesadziłam trochę z tym „niektórzy” – przyznała bez większych oporów, błyskawicznie przemyślawszy sprawę. W zasadzie sama zareprezentowała dość podobne podejście, choć może nie aż w tak drastycznym przypadku… Niemniej, wciąż, faktów podważyć się nie dało – Ach, rozumiem. To jak z trucizną, niby została usunięta, niby już nic nie zagraża, a mimo wszystko dobrze by było, żeby pacjent łóżka nie opuścił – porównała odruchowo, kiwnąwszy przy tym lekko głową. Dwie różne specjalizacje – a jednak miały swoje wspólne punkty.
- Bardzo chętnie. Tylko proszę nie pozwalać mi zbyt długo stać przy herbatach, bo jeszcze wszystkie wypiję – pozwoliła sobie na mały żart, zerkając przy tym na uzdrowicielkę. Rzecz jasna, po dotarciu do stoiska Sary, zamówiła gorący napój.
- Florence? – zaczęła powoli, obejmując dłońmi kubek z herbatą – Dziękuję. Za tamto – nie precyzowała dokładnie, niemniej uzdrowicielka raczej doskonale wiedziała, co młoda adeptka sztuk medycznych miała na myśli.
!herbata korzenna
Kamień z serca.
Niedbałym ruchem wsunęła kartkę do kieszeni płaszcza, nieomal natychmiast wyrzucając ją z pamięci; natomiast ciastko z wróżbą wywołało już większy zgrzyt. Chryzantema, tak? Co jest, wszystko tego dnia miało sugerować jedno i to samo?
Cholerne wróżby.
- No dobrze, przesadziłam trochę z tym „niektórzy” – przyznała bez większych oporów, błyskawicznie przemyślawszy sprawę. W zasadzie sama zareprezentowała dość podobne podejście, choć może nie aż w tak drastycznym przypadku… Niemniej, wciąż, faktów podważyć się nie dało – Ach, rozumiem. To jak z trucizną, niby została usunięta, niby już nic nie zagraża, a mimo wszystko dobrze by było, żeby pacjent łóżka nie opuścił – porównała odruchowo, kiwnąwszy przy tym lekko głową. Dwie różne specjalizacje – a jednak miały swoje wspólne punkty.
- Bardzo chętnie. Tylko proszę nie pozwalać mi zbyt długo stać przy herbatach, bo jeszcze wszystkie wypiję – pozwoliła sobie na mały żart, zerkając przy tym na uzdrowicielkę. Rzecz jasna, po dotarciu do stoiska Sary, zamówiła gorący napój.
- Florence? – zaczęła powoli, obejmując dłońmi kubek z herbatą – Dziękuję. Za tamto – nie precyzowała dokładnie, niemniej uzdrowicielka raczej doskonale wiedziała, co młoda adeptka sztuk medycznych miała na myśli.
213/467
!herbata korzenna