24.05.2026, 01:37 ✶
Ludzie w jego otoczeniu, a zwłaszcza jego rodzeństwo, czasami lubili wypominać mu, że rzekomo miał bardzo mało rozrywek w życiu. Basilius jednak uważał, że to oni nie znają się na rozrywkach, bo naprawdę nie rozumiał jakim cudem można było wziąć przenoszenie dziwnej klątwy do domku dla lalek za nudne.
Basilius przyjrzał się domkowi dla lalek z bliska.
– Hm… Moja siostra miała podobny. Zawsze się zastanawiałem. Te makabryczne zabawy lalkami to uniwersalne doświadczenie, czy Ellie po prostu miała ciekawe pomysły? Jeśli dobrze pamiętam odgrywała w nim różne wydarzenia historyczne o których opowiadał jej nasz brat. – Zmarszczył brwi. – Miała też inne dzikie zabawy, ale już mniejsza o to.
Czarodziej wyprostował się i zrobił kilka kroków w tył. Ubrany był w eleganckie spodnie i białą koszulę na którą narzucił rozpiętą granatową szatę, która może i była dość prosta, ale za to zdecydowanie dobrej jakości. Oczywiście jednak jego elegancki ubiór nawet się nie umywał do wyszukanego stroju Ceolsige i tak jak zazwyczaj Basilius po prostu dbał o to aby jego ubranie prezentowało się elegancko i ładnie, tak teraz, patrząc na czarownicę, jakaś siedzącą w nim cząstka Rosiera, którą odziedziczył po matce, wytykała mu że w sumie mógł się starać na co dzień trochę bardziej. Może jakieś akcesoria? Kamizelki? W końcu dostał jedną od siostry i… Nie, nie ważne. Dzisiaj miał zdecydowanie ważniejsze sprawy. Na przykład te przeklęte zacieki w domu Lovegooda, przez których smród nie dało się tu w pełni oddychać.
– Dziękujemy Ceolsige – powiedział po czym zerknął na Lazarusa. – No dobrze, jak chcesz to zrobić? Udało ci się jeszcze zebrać jakieś informacje o tych zaciekach?
Basilius przyjrzał się domkowi dla lalek z bliska.
– Hm… Moja siostra miała podobny. Zawsze się zastanawiałem. Te makabryczne zabawy lalkami to uniwersalne doświadczenie, czy Ellie po prostu miała ciekawe pomysły? Jeśli dobrze pamiętam odgrywała w nim różne wydarzenia historyczne o których opowiadał jej nasz brat. – Zmarszczył brwi. – Miała też inne dzikie zabawy, ale już mniejsza o to.
Czarodziej wyprostował się i zrobił kilka kroków w tył. Ubrany był w eleganckie spodnie i białą koszulę na którą narzucił rozpiętą granatową szatę, która może i była dość prosta, ale za to zdecydowanie dobrej jakości. Oczywiście jednak jego elegancki ubiór nawet się nie umywał do wyszukanego stroju Ceolsige i tak jak zazwyczaj Basilius po prostu dbał o to aby jego ubranie prezentowało się elegancko i ładnie, tak teraz, patrząc na czarownicę, jakaś siedzącą w nim cząstka Rosiera, którą odziedziczył po matce, wytykała mu że w sumie mógł się starać na co dzień trochę bardziej. Może jakieś akcesoria? Kamizelki? W końcu dostał jedną od siostry i… Nie, nie ważne. Dzisiaj miał zdecydowanie ważniejsze sprawy. Na przykład te przeklęte zacieki w domu Lovegooda, przez których smród nie dało się tu w pełni oddychać.
– Dziękujemy Ceolsige – powiedział po czym zerknął na Lazarusa. – No dobrze, jak chcesz to zrobić? Udało ci się jeszcze zebrać jakieś informacje o tych zaciekach?